MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Wenezuela powoli staje się coraz popularniejszym kierunkiem turystycznym w Ameryce Południowej. Szczególnie modna jest jej perełka – karaibska wyspa Margarita. To najdynamiczniej rozwijający się obszar w kraju rządzonym od 1999 r. przez kontrowersyjnego prezydenta Hugo Cháveza, do czego przyczyniło się z pewnością utworzenie tutaj w latach 60. minionego stulecia strefy bezcłowej. Margarita, której dzieje sięgają czasów hiszpańskich konkwistadorów, słynęła niegdyś z połowów pereł. Dzisiaj przyciąga coraz więcej turystów z całego świata, oferując im doskonały klimat, słoneczną pogodę, malownicze plaże otoczone tropikalną zielenią, wygodne hotele z bogatymi programami all inclusive, wyśmienite restauracje i gorące imprezy w rytmach latino.

 

Margarita łączy dzikość wenezuelskiej przyrody z sielankowym obrazem wybrzeża Karaibów. Razem z sąsiednimi rajskimi wysepkami – Coche i Cubaguą – tworzy stan Nueva Esparta, czyli Nowa Sparta. Nazwa ta, nawiązująca do bohaterskich Greków, została nadana w 1864 r. w hołdzie za wielką odwagę mieszkańców tych ziem, jaką wykazali się oni podczas wojny o niepodległość.

W 1499 r., zaledwie rok po dotarciu tutaj Krzysztofa Kolumba, znaleziono w wodach dookoła trzech wysp duże ławice perłopławów. Wiadomość ta bardzo szybko przyciągnęła na te tereny hiszpańskich kolonizatorów. Dwóch z nich – Pedro Alonso Niño i Cristóbal Guerra – nazwało największą z miejscowych wysp, mającą 1072 km2 powierzchni, Margaritą, co oznacza po łacinie „perłę”. Inna z hipotez mówi o tym, że uczynili to na cześć infantki hiszpańskiej Małgorzaty Habsburg (Margarity de Austria). Nie ulega jednak wątpliwości, że bogactwo pereł było tu ogromne – w 1529 r. wyławiano ich aż 370 kg miesięcznie. Dlatego też Hiszpanie nazwali miejscowe wybrzeże Costa de las Perlas, czyli „Wybrzeżem Pereł”. 

Dzisiaj miłośnicy pięknych, piaszczystych, karaibskich plaż przypływają na Margaritę czasami promami firm Conferry i Navibus z kontynentu – z Puerto La Cruz albo Cumany do Punta de Piedras. Podróż tego typu trwa ok. 4–5 godzin, a bilet w obie strony kosztuje jakieś 70 dolarów. Ten środek transportu wybierają przede wszystkim zwykli Wenezuelczycy. Turyści zagraniczni przylatują na ogół samolotem ze stolicy Wenezueli – Caracas – na międzynarodowe lotnisko w Porlamar. Taki lot zabiera im jedynie 35 minut i kosztuje tylko ok. 25 dolarów więcej od podróży promem. Można także – oczywiście – dotrzeć na Margaritę połączeniami czarterowymi. Turyści z Polski będą mieć taką opcję od 5 listopada br., kiedy to do Porlamar zaczyna latać Itaka (razem z Exim Tours). Goście z Europy najczęściej wybierają hotele all inclusive położone przy Playa El Agua (m.in. Hesperia Playa El Agua, Palm Beach) lub Puerto Cruz (np. Hesperia Isla Margarita, Dunes Hotel & Beach Resort), a amatorzy wind- i kitesurfingu – obiekty przy Playa El Yaque (Surf Paradise, Yaque Paradise). W sumie na wyspie znajduje się kilkadziesiąt wspaniałych plaż. Do najsłynniejszych z nich – oprócz wymienionych już powyżej – należą: Playa Guacuco koło Porlamar, Playa Caribe obok Juan Griego czy El Tirano i Parguito na północy Margarity. Przypada tu ponad 320 słonecznych dni w roku, a średnia temperatura powietrza wynosi 27–28 st. C. Nic więc dziwnego, że na tę wyspę, nazywaną często „Perłą Karaibów”, przylatują na weekendowy wypoczynek bogaci mieszkańcy Caracas.    

 

CUBAGUA I PIERWSZE MIASTO W WENEZUELI  

Najbogatsze w perłopławy były okolice wyspy Cubagua. Już w 1500 r. Hiszpanie założyli tutaj pierwszą osadę w Ameryce Południowej, która 28 lat później otrzymała rangę miasta i nazwę Nueva Cádiz, czyli Nowy Kadyks. Zaczęli oni także wykorzystywać miejscowych Indian Guaiquerí (Waikerí), doskonałych rybaków i zręcznych nurków, do połowu pereł, co wymagało od nich morderczo długiego przebywania pod wodą i schodzenia na duże głębokości. W latach 1531–1532 pojawiły się pierwsze oznaki wyczerpywania się ławic perłopławów. Dodatkowo wzrost liczby mieszkańców przyczynił się do problemów z zaopatrzeniem tej niedużej wyspy (24 km2 powierzchni) w żywność, wodę i drewno. Zniknięcie z map Nowego Kadyksu, znanego dzisiaj jako pierwsze miasto w Wenezueli, było długotrwałym procesem, a nie – jak podaje większość przewodników dostępnych w Polsce – wynikiem kataklizmu, tsunami. Przyczyniły się do tego przede wszystkim brak wody pitnej, opór ze strony Indian przed nieludzką pracą i podbój przez Hiszpanów coraz to nowych ziem na kontynencie. Poza tym pojawienie się na tutejszych wodach francuskich korsarzy oznaczało wielkie zagrożenie dla nieufortyfikowanego miasta i wyspy. Bez wątpienia jednak głównym powodem wymarcia życia w Nueva Cádiz było zniknięcie perłopławów. Do 1537 r. Cubagua powoli opustoszała, pozostali na niej jedynie pojedynczy mieszkańcy, którzy uciekli z niej na sąsiednią Margaritę w 1541 r. w wyniku strasznego huraganu. Tak w dużym skrócie zakończyła się historia pierwszej osady w Ameryce Południowej. W 1979 r. rząd Wenezueli ogłosił ruiny Nueva Cádiz Pomnikiem Narodowym (Monumento Nacional). Pamiątki z tego miasta oraz jego dzieje można podziwiać dzisiaj w Muzeum Nueva Cádiz w La Asunción na Margaricie – stolicy stanu Nueva Esparta.                   

 

WNIEBOWZIĘCIE NA MARGARICIE    

Najsłynniejszym zabytkiem stolicy Margarity – La Asunción (czyli Wniebowzięcie) – jest Castillo de Santa Rosa, czyli Zamek św. Róży z XVII w. Z murów tej dobrze zachowanej twierdzy roztacza się piękny widok na całe 25-tysięczne miasto i jego okolice. W 1815 r. Hiszpanie więzili tutaj w ciasnej i ciemnej celi Luisę Cáceres de Arismendi, znajdującą się wówczas w ciąży, 16-letnią żonę Juana Bautisty Arismendiego – jednego z bohaterów walk wyzwoleńczych. Dzięki temu wydarzeniu zamek w La Asunción zajmuje ważne miejsce w historii Wenezueli i jest odwiedzany tłumnie przez mieszkańców tego kraju.

            Z kolei wspominane już Museo de Nueva Cádiz mieści się w zabytkowym budynku dawnej administracji kolonialnej przy głównym placu miasta – Plaza Bolívar. Muzeum zostało niedawno odnowione i może się pochwalić ładnym ogrodem palmowym. Prezentuje dzieła sztuki sakralnej z XVI w. i pozostałości po mieście Nueva Cádiz z wyspy Cubagua. Przy Placu Bolívara znajduje się również Kościół Wniebowzięcia Matki Boskiej (Iglesia de Nuestra Señora de la Asunción). Jest to jedna z najstarszych świątyń w Wenezueli – jej budowa rozpoczęła się w 1570 r.

            W miejscowej kolorowej Galerii Rękodzieła Artystycznego (Galería Artesanal) na turystów czekają sklepy z oryginalnymi pamiątkami i doskonałe soki ze świeżych owoców (szczególnie polecam przepyszną parchitę, jak mówi się w Wenezueli na marakuję). Obok La Asunción znajduje się sympatyczny park ekologiczny – Tropikalny Labirynt (Laberinto Tropical). W tym pięknym ogrodzie z różnymi gatunkami roślin typowych dla Margarity mieszczą się dwa labirynty, w których można się świetnie bawić, szukając z nich wyjścia. Na koniec zwiedzania możemy podziwiać egzotyczne zwierzęta żyjące w Wenezueli – papugi, tukany, żółwie, tarantule czy węża boa.   

 

DWA PERŁOWE ŚWIATY

Można powiedzieć, że Margarita to dwie wyspy połączone przez Lagunę de La Restingę – uroczy park narodowy położony około pół godziny drogi od Porlamar. Jest to świat dziewiczej przyrody, rozległych lasów namorzynowych, setek naturalnych kanałów, z których dwadzieścia otwarto dla zwiedzających, oraz bezkresnej, 22-kilometrowej plaży. Zajmuje on powierzchnię ok. 190 km2. Kiedy dotrzemy do La Restingi, po zapłaceniu za wejście na teren parku narodowego, czekają na nas małe łodzie  z przewodnikami (nazywane tutaj lanchas, botes, peñeros lub tapaítos). Popłyniemy nimi na wycieczkę po malowniczych kanałach, tunelach i placach, stworzonych przez wiecznie zielone namorzyny. Podczas niej możemy podziwiać egzotyczne gatunki ptaków – flamingi, głuptaki, fregaty czy wszechobecne na Margaricie pelikany. Nie powinniśmy mieć też kłopotów z wypatrzeniem w wodzie konika morskiego, rozgwiazd czy kolorowych ryb – pagrusa różowego (pargo), sardynek czy żarłacza szarego (cazón). Dzięki naszemu przewodnikowi, który zręcznie manewruje łodzią po tym prawdziwym labiryncie kanałów, możemy robić piękne zdjęcia przyrody. Wycieczka ze wschodniej części wyspy, z pełnych hoteli kurortów turystycznych do dziewiczej La Restingi to jak wyprawa do innego świata…  

Handlarze, którzy rozkładają się ze swoimi stoiskami przy wejściu do parku, oferują nam zakup korali z pereł. Oczywiście, warto się trochę potargować, a na pewno uzyskamy lepszą cenę. Nie zdziwmy się, kiedy sprzedawca zacznie podpalać swoje produkty zapalniczką. W ten sposób chce nam udowodnić, że mamy do czynienia z koralami z najprawdziwszych pereł z tutejszych łowisk, a nie z plastikowymi podróbkami. Jeśli wszystko jest w porządku, ogień powinien być bezsilny. Nie powinno być z tym problemu, gdyż pamiętajmy, że Margarita to „perła” po łacinie, a my znaleźliśmy się na wenezuelskim Costa de las Perlas…           

 

PORLAMAR – MIASTO ZAKUPÓW I DYSKOTEK  

Najbardziej zaludnioną częścią wyspy jest jej południowo-wschodnie wybrzeże. Tutaj właśnie znajduje się największe na Margaricie, 90-tysięczne miasto Porlamar z międzynarodowym portem lotniczym im. Santiaga Mariña – bohatera walk o niepodległość Wenezueli, urodzonego w niedalekiej miejscowości El Valle del Espíritu Santo. To raj dla miłośników zakupów, nowoczesnych centrów handlowych oraz bogatego życia nocnego, modnych klubów tanecznych i dyskotek. Mimo iż oficjalną stolicą stanu Nueva Esparta jest La Asunción, to śmiało można powiedzieć, że jego centrum handlowym i rozrywkowym jest Porlamar.

            Dla wielu osób, zwłaszcza dla Wenezuelczyków z kontynentu, Margarita oznacza nie tylko udane wakacje, piękne karaibskie plaże, ale i szaleństwo zakupów. Nic w tym dziwnego, bowiem stworzono tutaj strefę bezcłową. W związku z tym w Porlamar powstało wiele centrów handlowych i kolorowych targowisk (najsłynniejsze to Conejeros). Największym popytem wśród turystów cieszą się napoje alkoholowe, znacznie tańsze niż w pozostałej części Wenezueli. Najlepiej kupić je w miejscowych bodegones, gdzie oprócz whisky, wyśmienitego wenezuelskiego rumu (polecam szczególnie Santa Teresę, Cacique, Diplomático lub Pampero) czy win, dostaniemy również sery, słodycze i wiele innych produktów spożywczych z całego świata.      

 

CUDA W DOLINIE

W pobliżu tłocznego i gwarnego Porlamar leży El Valle del Espíritu Santo (Dolina Ducha Świętego), spokojna i cicha, malownicza miejscowość, w której znajduje się wielka atrakcja Margarity – Bazylika Mniejsza Matki Bożej z Doliny (Basílica Menor de Nuestra Señora del Valle) przyciągająca wzrok dwiema strzelistymi wieżami. Przechowuje się w niej cudowny posąg patronki wyspy, rybaków oraz Marynarki Wojennej Wenezueli. Ta nieduża, urocza świątynia przyciąga dzisiaj rzesze pielgrzymów i turystów. Chętnie słuchają oni niezliczonych historii o wielkiej mocy Matki Bożej z Doliny i o cudownych uzdrowieniach.  

            Naprzeciwko kościoła mieści się Muzeum Santiaga Mariña, najsłynniejszego syna El Valle del Espíritu Santo, bohatera walk wyzwoleńczych. Przyszedł on tutaj na świat w lipcu 1788 r. Placówka muzealna jest dosyć skromna, ale niezmiernie interesująca dla miłośników historii. Znajduje się ona w zabytkowym domu w stylu kolonialnym z wewnętrznym dziedzińcem (patio). W jej salach można podziwiać liczne pamiątki po generale Mariñu, stare obrazy i meble z epoki (z XVIII i XIX w.). Wizyta w tym niedużym muzeum to krótka lekcja dziejów Wenezueli.

 

EL YAQUE – RAJ DLA WIND- I KITESURFERÓW      

Jedną z najmodniejszych plaż Margarity jest El Yaque. Leży ona na południowym wybrzeżu wyspy, zaledwie 5 min. drogi od lotniska w Porlamar. To prawdziwa mekka dla miłośników wind- i kitesurfingu oraz dla rodzin z małymi dziećmi. Miejsce to charakteryzuje się silnym, stałym wiatrem oraz spokojnymi i płytkimi wodami. Wśród gości El Yaque dominują Europejczycy, a tutejsze szkoły windsurfingu prowadzą często instruktorzy z Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych czy Niemiec. To chyba najbardziej kosmopolityczne miejsce na całej Margaricie. Nie ma więc żadnego problemu z porozumieniem się po angielsku (nie musimy znać hiszpańskiego). Pełno tu hoteli, apartamentów, posadas, czyli rodzinnych pensjonatów, sklepików oraz klimatycznych knajpek na plaży. Stąd też odpływają łodzie na pobliską, rajską wyspę Coche. Na tej plaży zawsze spotkamy wielu turystów, ponieważ – zdaniem ekspertów – jest ona jednym z dziesięciu najlepszych miejsc na globie do uprawiania wind- i kitesurfingu. Amatorzy tych sportów przybywają tutaj przez okrągły rok z całego świata (w tym coraz częściej i z Polski), poszukując dobrego wiatru, płytkich i ciepłych wód, nieustającego słońca oraz doskonałej atmosfery do zabawy. Zdecydowanie najlepsze warunki dla siebie znajdą oni na El Yaque od października do kwietnia.      

 

URZEKAJĄCA COCHE

Na południe od Margarity leży niewielka wyspa Coche (55 km2 powierzchni), mająca zaledwie 11 km długości i 6 – szerokości. Żyje na niej jedynie ok. 10 tys. mieszkańców, którzy zajmują się na ogół połowem ryb lub pracują w turystyce. Słynie ona z wymarzonych warunków dla miłośników wind- i kitesurfingu oraz pięknych, bielutkich plaż (na czele z La Puntą). Występują tutaj silne wiatry, ale morze jest spokojne, bez fal. Coche popularna jest również wśród amatorów rowerowych wycieczek. Na wyspie istnieją komfortowe hotele, w których można zapomnieć o bożym świecie i oddać się pełnemu relaksowi (Coche Paradise i Punta Blanca).

            Wystarczą jedynie 2 godziny, żeby objechać Coche samochodem. Dzięki temu poznamy jej fascynujące krajobrazy, odwiedzimy tzw. Wielki Kanion w Miniaturze (Gran Cañón en Pequeño), zobaczymy tutejsze saliny czy też zajrzymy na romantyczną Playa El Amor (Plażę Miłości). Bez wątpienia ta malownicza wysepka oferuje doskonały wypoczynek, spokój i ciszę oraz ma wiele atrakcji dla każdego. Jeśli wolimy jednak bardziej tłoczne i gwarne miejsca, bogate życie nocne czy szaleństwo zakupów, to powinniśmy wybrać urlop na zdecydowanie większej Margaricie.

 

PIERWSZY PRZYSTANEK W WENEZUELI

„Perła Karaibów” jest wymarzonym punktem wypadowym do zwiedzania Wenezueli. Turyści z Europy bardzo często zaczynają od niej swoją przygodę z tym niesamowitym krajem. Po kilku dniach błogiego wypoczynku na plaży wyruszają stąd na krótkie wyprawy do delty rzeki Orinoko, na bajkowy archipelag koralowych wysp Los Roques, w majestatyczne Andy lub do Parku Narodowego Canaima z ukrytym w dżungli najwyższym wodospadem świata – Salto Ángel – oraz Gran Sabaną (Wielką Sawanną). Dla tych, którym to nie wystarczy, organizowane są dłuższe wycieczki objazdowe (od 7 dni do 2–3 tygodni). Osoby te zobaczą wówczas znacznie więcej zapierających dech w piersiach atrakcji Wenezueli, która słynie przede wszystkim z niezmiernego bogactwa dziewiczej natury. Margarita powinna być dla wszystkich prawdziwych podróżników jedynie pierwszym przystankiem, z którego rozpoczną później odkrywanie tego fascynującego, zaginionego świata… Nigdzie indziej nie zobaczą tak wspaniałych fenomenów przyrody, jak w Wenezueli, cudownej perle Ameryki Południowej.      

 


 

Artykuły wybrane losowo

Indonezja – archipelag marzeń

Bali-_Tanah_Loot.jpg

Popularna balijska świątynia Tanah Lot

©TOURISMUS-INDONESIEN.DE

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

www.karolinasypniewska.pl

 

Indonezyjskie motto narodowe „Bhinneka Tunggal Ika”, czyli „Jedność w różnorodności”, idealnie określa to państwo położone na największym na ziemi Archipelagu Malajskim, złożonym z ponad 25 tys. wysp. Trudno znaleźć na naszym globie drugie takie miejsce, które może poszczycić się równie długą historią, bogactwem natury oraz wielokulturowością. Nowoczesne kurorty na znanej chyba każdemu na świecie wyspie Bali sąsiadują z historycznymi jawajskimi świątyniami. Z kolei wschodni kraniec kraju – Papua – to kraina rytuałów i wodzów wiosek, odcięta od rzeczywistości, jakby zatrzymana w czasoprzestrzeni. Jawa tętni życiem olbrzymiej stolicy Dżakarty, a sylwetki jej licznych wulkanów majaczą złowieszczo na horyzoncie. Poszukiwacze mocnych wrażeń będą mieli szansę zajrzeć w oczy słynnemu waranowi z Komodo. Zapaleni nurkowie zachwycą się wielobarwnym podwodnym królestwem okolic Bali. Czwarty najbardziej zaludniony kraj na ziemi to prawdziwy raj dla podróżników. 

Więcej…

Tajlandia – w kraju uśmiechów

ALINA WOŹNIAK

<< Każdego roku przyjeżdżają tu miliony turystów spragnionych słońca, złotych plaż, wyśmienitej kuchni, wielowiekowych zabytków, egzotycznych pejzaży i wszelkiego rodzaju atrakcji: od kursów medytacji przez górskie wędrówki po zabawę w nocnych klubach. Moda na Tajlandię nie przeminęła i jeszcze długo będzie się utrzymywać. >>

Królestwo Tajlandii to monarchia konstytucyjna, na której czele stoi król (aktualnie Rama IX – Bhumibol Adulyadej). Leży w Azji Południowo-Wschodniej na Półwyspie Indochińskim i części Półwyspu Malajskiego. Należą do niego również setki wysp w Zatoce Tajlandzkiej i na Morzu Andamańskim. Duża różnorodność stref roślinności (lasy monsunowe, równikowe, namorzynowe, sawanny) sprawia, że w granicach tego państwa żyje wiele gatunków zwierząt, m.in. słoń indyjski, niedźwiedź malajski, lotokot, lampart czy zagrożony wyginięciem tygrys.

Więcej…

W Nowej Zelandii – krainie Władcy Pierścieni i Hobbita

KAROLINA SYPNIEWSKA
www.karolinasypniewska.pl

<< Maorysi, rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii, zwą ją Aotearoą, czyli Krainą Długiego Białego Obłoku. Zachwyca ona wspaniałymi krajobrazami i unikatową kulturą ludzi Kiwi, kochających wypoczynek na świeżym powietrzu. Choć Europejczykom niełatwo się do niej dostać, coraz chętniej wyprawiają się w te strony i zawsze wracają z bagażem cudownych wspomnień. >>

Więcej…