PAWEŁ PAKIEŁA

<< Położona w centrum Morza Śródziemnego Malta zachwyca stolicą Vallettą wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, świątyniami starszymi niż starożytne piramidy Egiptu oraz historią sięgającą ponad 7 tys. lat wstecz. Wiele narodów zostawiło tutaj ślady swojej obecności (m.in. Fenicjanie, Rzymianie, Grecy, Hiszpanie, Arabowie, Brytyjczycy czy Francuzi), a wpływy ich kultur stworzyły wyjątkową mieszankę. Mimo to Maltańczycy nie utracili swojej tożsamości, co od zawsze stanowiło dla nich powód do dumy. Poza tym łagodny klimat, czyste morze i spektakularne klify zapewniają tu znakomite warunki nie tylko do leniwego wypoczynku w promieniach słońca, lecz także uprawiania sportów wodnych. Natomiast dzięki miejscowym, niezmiernie popularnym wśród obcokrajowców, szkołom języka angielskiego możemy połączyć wakacyjny relaks z nauką. >> 

 

Republika Malty obejmuje swoimi granicami niewielki archipelag na Morzu Śródziemnym, którego największe wyspy to Malta i Gozo. Jako niepodległe państwo pojawiła się na mapie Europy dopiero w 1964 r., gdy przestała być kolonią brytyjską. Od 2004 r. należy również do krajów członkowskich Unii Europejskiej. Co ciekawe, język maltański (mający status urzędowego obok angielskiego) wywodzący się z grupy semickiej spokrewniony jest z dialektami arabskimi.  

 

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że mimo upływu lat oblicze dzisiejszej Malty ukształtowali w znacznym stopniu rycerze z zakonu św. Jana Chrzciciela. Pozostawili po sobie nie tylko potężne fortyfikacje, lecz także piękne kościoły i pałace, a w nich niezwykle cenne dzieła sztuki. Choć przez długi czas archipelag znajdował się pod panowaniem Wielkiej Brytanii, Maltańczycy są w przeważającej większości katolikami i współcześnie mówi się o nich często jako o najbardziej katolickim narodzie w Europie.

 

Rycerze zakonnicy                                                                                              

W 1530 r. król Hiszpanii i cesarz rzymski Karol V Habsburg pozwolił osiedlić się na Malcie zmuszonym do opuszczenia Rodos kawalerom rodyjskim, którzy po przybyciu do jej brzegów przyjęli miano kawalerów maltańskich. Prawie 300 lat obecności joannitów (bo tak brzmi najpopularniejsza nazwa tego zgromadzenia) w tych stronach na zawsze wpisało się w historię archipelagu.

FOT. VIEWINGMALTA.COM

Widowiskowe wydarzenie In guardia Parade w Birgu (Vittoriosie)

 

Życzliwie przyjęty przez mieszkańców Wysp Maltańskich zakon potrafił wykorzystać ich strategiczne położenie i zbudował szereg fortyfikacji skutecznie chroniących przed atakami piratów i Turków. Nad naturalną zatoką Grand Harbour (Wielki Port) powstały Fort św. Anioła (pierwsza twierdza kawalerów maltańskich) i otoczony z trzech stron morzem Fort św. Elma. W 1565 r. rycerze wraz żołnierzami hiszpańskimi i ludnością cywilną odparli znacznie liczebniejszą armię Imperium Osmańskiego (tzw. Wielkie Oblężenie Malty). Rok później wielki mistrz Jean Parisot de la Valette zainicjował budowę miasta, które na jego cześć nazwano Vallettą i które dziś pełni funkcję stolicy państwa. Zgodnie z tradycją, pierwszym wzniesionym budynkiem był Kościół Matki Boskiej Zwycięskiej, przebudowany w XVII w. według kanonów baroku. Zakon oprócz świątyń pozostawił po sobie wiele pałaców, a także akweduktów. W okresie jego pobytu na wyspie nastąpił także znaczący rozwój handlu, rzemiosła i sztuki. Do dziś najbardziej rozpoznawalnym symbolem joannitów jest biały krzyż z czterema ramionami i ośmioma krańcami, znany jako krzyż maltański.

 

MALTA – DOSKONAŁY KIERUNEK WYJAZDÓW INCENTIVE

Wyspy Maltańskie gwarantują wysoki standard hoteli i usług gastronomicznych, a także mnóstwo atrakcji i interesujących zajęć dla grup incentive (np. udział w inscenizacji bitwy morskiej między rycerzami i piratami albo fascynującej grze miejskiej rozgrywanej w Valletcie – opartej na bestsellerowej powieści Dana Browna Kod Leonarda Da Vinci Kod La Valette, uroczyste kolacje na malowniczych plażach, we wspaniałych zabytkowych pałacach czy klimatycznych winnicach, wycieczki jeepami i rowerami po Malcie i Gozo, degustacje wyśmienitych maltańskich win, nocne zabawy przy muzyce w uroczych zatokach, regaty żeglarskie, rejsy luksusowymi katamaranami oraz tradycyjnymi łodziami, snorkeling, nurkowanie, łowienie ryb na pełnym morzu, kursy lokalnej kuchni, pokazy folklorystyczne itd.). Malta to ponad 7 tys. lat bogatej i burzliwej historii, przyjazny klimat z 300 słonecznymi dniami w roku, bardzo stabilny politycznie i społecznie kraj, z niezmiernie niskim poziomem przestępczości, szczęśliwymi, sympatycznymi i gościnnymi mieszkańcami, ekscytującym życiem nocnym i pyszną kuchnią oraz przepięknymi miejscami dla amatorów podwodnych przygód. Co istotne, wystarczą jedynie trzy godziny lotu, żeby przenieść się z Polski do pełnej atrakcji Republiki Malty, która jest od 2004 r. członkiem Unii Europejskiej.      

 

Valletta – bastion chrześcijańskiej Europy               

Obecna stolica Malty stanowi przykład solidarności XVI-wiecznej zachodnioeuropejskiej wspólnoty chrześcijańskiej, której pieniądze szerokim strumieniem płynęły na budowę miasta. Ze względu na swoje strategiczne położenie miało ono za zadanie bronić tego przyczółka chrześcijaństwa przed atakami armii tureckiej. Jego projekt wykonał na prośbę papieża Piusa V uczeń Michała Anioła Francesco Laparelli – uznany inżynier fortyfikacji. Jednocześnie Valletta została pomyślana jako dzieło sztuki architektonicznej. Wysokimi na 50 m murami otoczono sieć przecinających się pod kątem prostym ulic z systemem kanalizacji i dostępem do wody. Dzisiaj z tarasów Ogrodów Barrakka rozciąga się przepiękna panorama m.in. na zatokę Grand Harbour i Fort św. Anioła.               

Pierwszymi budynkami, które wzniesiono na terenie miasta, były auberges – kwatery dla rycerzy zakonu różnych narodowości. W każdej z nich znajdowała się kaplica, jadalnia i pokoje mieszkalne. Siedem auberges powstało w latach 1571–1590, a zaprojektował je maltański architekt Gerolamo (Girolamo) Cassar. Z łącznie ośmiu zajazdów, które zbudowano w Valletcie, tylko pięć przetrwało do naszych czasów. Obecnie działają w nich różne instytucje, np. Poczta Główna czy Narodowe Muzeum Archeologii. Za największą i z pewnością najwspanialszą z kwater uchodzi Auberge de Castille (Zajazd Kastylijski), stanowiąca siedzibę premiera Malty. Podczas przebudowy w latach 1741–1745 nadano jej imponującą barokową fasadę.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/CLIVE VELLA

Piękna fasada Auberge de Castille

 

Autorstwa Cassara są również projekty dużej części licznych świątyń stolicy, m.in. Bazyliki Matki Boskiej z Góry Karmel z 1570 r., której wysoka na 64 m kopuła zdominowała panoramę miasta. Obecny eliptyczny kształt nadano jej w 1958 r. po usunięciu zniszczeń spowodowanych przez naloty na Maltę w czasie II wojny światowej. Blisko 280 lat po powstaniu tej budowli, w 1844 r., zakończono wznoszenie neoklasycystycznej Prokatedry św. Pawła. Ta anglikańska świątynia została ufundowana przez brytyjską królową Adelajdę (1792–1849), która spędziła na Malcie zimę 1838/1839. Wśród wielu zabytków sakralnych wyspy niewątpliwie wyróżnia się Konkatedra św. Jana. Jej osiem kaplic poświęcono świętym patronom ośmiu grup narodowościowo-terytorialnych zakonu joannitów (tzw. langues). Kościół ten ozdobiono wieloma bezcennymi dziełami sztuki, udostępnianymi dzisiaj zwiedzającym. W oratorium, w stłumionym świetle, obejrzymy jeden z najznakomitszych obrazów prekursora baroku Michelangela Merisi da Caravaggia (1571–1610) – Ścięcie św. Jana Chrzciciela (z 1608 r.). Nie bez powodu umieszczono go właśnie w tym ważnym kościele na Malcie – utalentowany włoski malarz był przez pewien czas członkiem zakonu kawalerów maltańskich.

Valletta jest także miastem pałaców. Najwspanialszy z nich, czyli położony w centrum stolicy Pałac Wielkich Mistrzów, Maltańczycy nazywają po prostu Il-Palazz (Pałacem). Przez ponad 200 lat pełnił funkcję rezydencji władz zgromadzenia rycerzy św. Jana. Wspaniałe wnętrza kryją m.in. unikalne fryzy przedstawiające historię zakonu czy portrety wielkich mistrzów. Zbrojownia Pałacu przez stulecia zgromadziła 5 tys. sztuk różnorodnej broni. Dzisiaj znajduje się w nim siedziba prezydenta i Izby Reprezentantów.        

NIERUCHOMOŚCI WAKACYJNE NA MALCIE

Wyspy Maltańskie przyciągają ostatnio coraz więcej inwestorów (w tym i z Polski!), którzy poszukują stabilnego rynku nieruchomości zapewniającego stały wzrost kapitału. Malta i Gozo oferują szeroki wybór willi i apartamentów na każdą kieszeń. Są bezpiecznym miejscem do życia, z bardzo niskim wskaźnikiem przestępczości. Republika Malty słynie z niezmiernie bogatej historii i kultury. To popularny kierunek turystyczny, co gwarantuje nabywcom nieruchomości wakacyjnych duże zainteresowanie ze strony najemców z całej Europy. Poza tym kraj ten ma korzystny dla inwestorów system podatkowy. Co ważne dla Polaków, istnieją bezpośrednie i niedrogie połączenia lotnicze z Maltą (z Krakowa, Warszawy i Wrocławia). To wyspiarskie państwo zapewnia im przyjazny i słoneczny klimat śródziemnomorski oraz wspaniały styl życia. Republika Malty stanowi więc idealne połączenie inwestycji z wypoczynkiem. Nabycie na własność domu czy mieszkania przez obcokrajowców nie jest tu trudne. Na Malcie działają liczne biura nieruchomości, które zajmują się obsługą zagranicznych inwestorów. Można również dokonać zakupu bezpośrednio od miejscowych deweloperów.

                Jeśli chodzi o sprawdzone maltańskie agencje nieruchomości, to z pewnością warto wspomnieć o Frank Salt Real Estate, istniejącej już od 1969 r., która oferuje szeroki wybór nieruchomości na Malcie i Gozo, a nawet – co bardzo istotne – opiekę polskiego asystenta. Jej główna siedziba mieści się w prestiżowej części St. Julian’s, kilka metrów od 5-gwiazdkowego hotelu Hilton. W 2011 r. firma ta zdobyła prestiżowy tytuł Najlepszej Agencji Nieruchomości na Malcie, co świadczy o wysokim poziomie obsługi klientów.

                Z kolei wśród maltańskich deweloperów wyróżnia się utworzona pod koniec lat 60. XX w. Grupa Tumas. O jej ekskluzywnych projektach można powiedzieć, że zrewolucjonizowały cały rynek i stały się punktem odniesienia dla pozostałych firm budowlanych na Malcie. Nic więc dziwnego, że dzisiaj Tumas Developments, dział sprzedaży i marketingu grupy, oferuje reprezentacyjne nieruchomości o najwyższym standardzie: od wielokrotnie nagradzanej inwestycji mieszkaniowej Portomaso w St. Julian’s, z luksusową prywatną mariną oraz częścią rozrywkowo-rekreacyjną, poprzez położoną nad brzegiem morza, w cichej i spokojnej okolicy, rezydencję Tas-Sellum w miejscowości Mellieħa na północy wyspy, aż do apartamentów Ta’ Monita w nadmorskiej Marsaskali na południu.

     

Megalityczne świątynie                                                                                                                         

Pierwsi osadnicy przybyli na niezamieszkałe wcześniej wyspy archipelagu ponad 7 tys. lat temu, pokonując cieśninę dzielącą je od Sycylii. Podobnie jak inne ówczesne ludy żyjące w basenie Morza Śródziemnego, wyznawali różnego rodzaju kulty, m.in. czcili boginię płodności (co według pewnych teorii wskazuje, że Malta była kolebką matriarchatu). W połowie XIX w. natknięto się tutaj na pozostałości megalitycznych świątyń, jednak dokładniej zbadano je dopiero w latach 20. XX stulecia. Wtedy też dokonano odkrycia, które zdumiało naukowców – budowle okazały się starsze od słynnego kamiennego kręgu Stonehenge w Anglii, a także od egipskich piramid (przecież jeszcze nie tak dawno uznawanych za najstarsze wolnostojące budowle wzniesione przez człowieka).

FOT. VIEWINGMALTA.COM/CLIVE VELLA

Ġgantija na gozo – najstarsze megalityczne budowle archipelagu

 

Chociaż powszechnie określa się te kompleksy mianem świątyń, do dziś eksperci nie są pewni, jaką pełniły rolę. Zwykle orientowane były na południowy zachód. O tym, że układ ten miał istotne znaczenie, można przekonać się w kompleksie Mnajdra, położonym w południowo-zachodniej części wyspy Malta. Podczas przesilenia letniego (20–21 czerwca) przedostające się przez główne wejście promienie słoneczne padają dokładnie na centralny punkt ołtarza. Na wyspach Malta i Gozo odkryto w sumie 23 tajemnicze budowle o niewyjaśnionym do końca przeznaczeniu.                   

 

Wyspa czarującej Kalipso                                                

Ślady niesamowitej historii Malty odnajdziemy w jej licznych wspaniałych zabytkach, które podczas wędrówki po archipelagu napotykamy na każdym kroku. Bogactwu tradycji towarzyszy wielość kultur, symboli, a także kuchni. W zachwyt wprawiają też wspaniałe widoki: od malowniczych miejscowości (np. Marsaxlokk) po piękne nadmorskie klify, zatoczki i wyżłobione przez wodę fantastyczne formy skalne, przy których robią sobie zdjęcia wszyscy turyści.

FOT. PAWEŁ PAKIEŁA

Gozo – mozaika pól solnych połączonych z morzem kanałami

 

Gozo (6 km na północny zachód od Malty i ok. 20 min. promem z Ċirkewwy) identyfikuje się często z Ogygią – wyspą nimfy Kalipso, gdzie Odyseusz z eposu Homera spędził kilka lat, zanim powrócił do ojczystej Itaki. Warto się na nią wybrać chociażby dla samego wapiennego łuku Azure Window (malt. Tieqa Żerqa, czyli Lazurowe Okno) w zatoce Dwejra, gdzie krystalicznie czysta woda opływa wysoki brzeg i drąży skały, nadając im spektakularne kształty. Jednymi z najbardziej fotogenicznych obiektów, które można tu zobaczyć, są naturalne pola solne powstające tuż przy linii brzegowej. Obowiązkowym punktem wyprawy na Gozo powinno być zwiedzenie majestatycznego kompleksu świątynnego Ġgantija – uznawanego za najlepiej zachowany na całym archipelagu.

FOT. VIEWINGMALTA.COM/GIONANNI MARONI

Słynne Lazurowe okno na wyspie gozo

 

Wspomniana już zatoka Dwejra cieszy się dużą popularnością wśród miłośników nurkowania. Położona niedaleko Azure Window Blue Hole (Błękitna Dziura) stanowi wejście do długiego na 30 m korytarza, którego tajemnice mogą poznać tylko nurkowie wyposażeni w butle. Ze względu na znakomitą widoczność okolice uroczych wysepek Malty uważane są za raj dla miłośników podwodnych eskapad zarówno na otwartym morzu, jak i w zatokach kryjących mnóstwo labiryntów i jaskiń. Oprócz wspaniałej przyrody znajdziemy tu także spoczywające na morskim dnie wraki statków. Niedaleko zatoki Xatt l-Aħmar (Czerwona Plaża) na Gozo na głębokości 36–40 m leżą specjalnie zatopione w sierpniu 2006 r. brytyjski stawiacz min z czasów II wojny światowej Minor Eagle, służący później do przewozu ludzi i samochodów jako MV Cominoland, oraz prom pasażerski MV Karwela.

 

Królik po maltańsku

Mówi się, że sztuka kulinarna Malty posiada najbardziej zróżnicowane korzenie na świecie. Duży wpływ na to mieli pochodzący z różnych grup narodowościowych kawalerowie maltańscy, którzy przywieźli ze sobą kucharzy i składniki typowych dla ich krajów potraw. Chociaż Maltańczycy nie utrzymywali bezpośrednich kontaktów z zakonem, to jednak część z nich pracowała np. w zakonnych kuchniach, skąd nowe przepisy trafiały do ich domów. Przykładowo pyszny maltański chleb zawdzięcza swój świetny smak piekarzom z Rodos. Współcześnie podstawą przygotowywania potraw jest tzw. cucina povera (kuchnia biednych), składająca się z prostych dań przyrządzanych przez ubogą ludność. W tutejszych restauracjach zjemy m.in. soppa ta’l-armla – „zupę wdowy”, którą według tradycji gospodyni po śmierci swego męża gotowała z tego, co przynieśli jej sąsiedzi (zazwyczaj był to ser ricotta i kiełbasa maltańska). Inną szczególnie wartą polecenia pozycję w menu stanowią potrawy z króliczego mięsa. To one uchodzą za największą dumę sztuki kulinarnej archipelagu.                       

 

Maltańskie cztery pory roku                                                                                    

Malta jest miejscem dostarczającym niesamowitych wrażeń praktycznie o każdej porze roku. Latem zwiedzanie można połączyć z udziałem w interesujących festiwalach, błogim wypoczynkiem na plaży czy uprawianiem sportów wodnych. Od tłumów turystów odetchniemy w tych stronach jesienią. W okresie świąt Bożego Narodzenia archipelag przyciąga pięknymi dekoracjami, natomiast wiosną – barwnymi procesjami odbywającymi się w czasie Wielkiego Tygodnia. Nieważne jednak, jaki termin wybierzemy, na Wyspach Maltańskich zawsze będą na nas czekać malownicze pejzaże, bogata historia i życzliwi ludzie.                  

 

             

JACHTING NA MALCIE

Wyspy Maltańskie są doskonałym miejscem na wypoczynek pod żaglami. Gorące i suche lato, łagodna zima, orzeźwiająca bryza morska oraz lokalizacja w samym sercu basenu Morza Śródziemnego sprawiają, że po tutejszych ciepłych wodach można pływać niemal przez cały rok. Jednak typowy sezon żeglarski na Malcie trwa od kwietnia do listopada. Dzięki świetnie rozwiniętej infrastrukturze, nowoczesnym i komfortowym marinom oraz uroczym kotwicowiskom, a do tego licznym atrakcjom turystycznym, Malta pretenduje do miana jednego z najlepszych centrów jachtingu w Europie. To również wymarzony kierunek dla osób pragnących połączyć żeglowanie z podwodnymi przygodami. Nurkować można tu przez cały rok, a wody okalające archipelag należą do najczystszych w tej części świata. W porównaniu z innymi ośrodkami żeglarskimi, które znajdują się w basenie Morza Śródziemnego, ceny na Malcie są korzystne, a infrastruktura i oferowany serwis na najwyższym poziomie.

Stołeczna Valletta i sąsiednia Vittoriosa (Birgu) szczycą się jednym z największych naturalnych portów na świecie – Grand Harbour, czyli Wielkim Portem. Żeglarzy przyciąga tutaj duża i luksusowa przystań jachtowa. Grand Harbour Marina w Vittoriosie oferuje miejsca dla ponad 250 jednostek pływających, z czego 33 dla tzw. super jachtów. Przypomina ona te najbardziej prestiżowe przystanie z Lazurowego Wybrzeża. Z kolei Marsamxett Harbour, północny naturalny port Valletty, może przyjąć jednorazowo nawet do 1300 jachtów. Zdecydowanie najbardziej popularne wśród żeglarzy przystanie znajdują się w miasteczkach Msida i Ta’ Xbiex. Zdaniem wielu miłośników jachtingu, właśnie w tej pierwszej miejscowości czeka na nas najbogatsza na Malcie oferta wynajmu komfortowych jednostek pływających. Tutejsza marina posiada 730 miejsc do cumowania, w tym te przeznaczone dla luksusowych jachtów o długości do 22 m. Innymi znanymi przystaniami są Manoel Island, Portomaso w St. Julian’s czy Mġarr.

Miejscowi armatorzy oferują różnorodne opcje wynajmu jachtu. Od krótkich, zaledwie jednodniowych czarterów po dłuższe, 2-tygodniowe, które pozwalają odwiedzić również Sycylię, Wyspy Liparyjskie czy też dopłynąć do wybrzeży Tunezji. Ciekawą propozycję dla nieco bardziej zamożnych amatorów żeglarstwa przygotowała firma MarNav (Malta) Ltd. Mając na uwadze aktualne trendy i obecną sytuację ekonomiczną na świecie, oferuje ona zakup na bardzo preferencyjnych warunkach jednego z pięciu luksusowych jachtów ze swojej floty (od 35- do 60-metrowych). Posiadacz takiej prestiżowej jednostki pływającej staje się jednocześnie współwłaścicielem pozostałych czterech, które stacjonują w różnych atrakcyjnych zakątkach na całym świecie. Może z nich korzystać w dowolnie wybranym przez siebie momencie.

 

Artykuły wybrane losowo

Kolory Gruzji

IZABELA RUTKOWSKA

www.podroznosci.com

 

« Muzyka, taniec, śpiew, piękne góry, źródła wody mineralnej, temperament mieszkańców, doskonałe jedzenie i oczywiście wino – te właśnie rzeczy wymieniają najczęściej osoby pytane o to, co kojarzy im się z Gruzją. Ja do powyższej listy skojarzeń mogę dorzucić jeszcze gruzińskie toasty i ośrodki narciarskie Kaukazu. Czeka tu na nas naprawdę mnóstwo atrakcji. »

Więcej…

Macedonia – nieodkryte Bałkany

 

Kinga Nowotniak

www.odkrywamyinterior.pl

 

 W porównaniu ze swoimi bałkańskimi sąsiadami Macedonia jest w Polsce stosunkowo mało popularna. Uchodzi raczej za kraj tranzytowy w drodze do Grecji. Polacy ignorują ją jednak bardzo niesłusznie, bo znajduje się tu znacznie więcej niż tylko ładne górskie widoki, jakie rozpościerają się z autostrady wiodącej do przejścia granicznego.

 

Choć może to się wydać zaskakujące, do Macedonii całkiem łatwo dotrzeć z Polski samochodem (odległość z Warszawy do Skopje wynosi ponad 1500 km). Praktycznie całą drogę pokonamy autostradami, co znacznie skraca czas podróży i czyni ją dużo wygodniejszą. Już na miejscu z pewnością docenimy wybór tego właśnie środka lokomocji. Dzięki własnemu autu dojedziemy do najbardziej nawet oddalonych rejonów. Jest to o tyle istotne, że główną atrakcją Macedonii są małe miasteczka i wsie oraz nie naznaczona ludzką obecnością przyroda. Niestety, jeśli nie będziemy się poruszać po kraju samochodem, zwiedzanie okaże się nieco trudniejsze. O ile do większych miast dostaniemy się autobusami, o tyle w przypadku niewielkich miejscowości musimy korzystać z taksówek (a i tymi nie wszędzie dotrzemy).

 

Osobom, które zdecydują się na podróż samolotem, pozostaje wypożyczenie auta na miejscu. Jeżeli chcemy zobaczyć jak najwięcej, to na pewno warto je wynająć. Do macedońskiej stolicy Skopje nie ma na razie bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski. Zarówno tradycyjni przewoźnicy, jak i ci niskobudżetowi oferują loty z przesiadkami. Zdarzają się jednak nawet takie super promocje, w ramach których dolecimy na skopijskie lotnisko już za ok. 200–300 zł. Możemy też dotrzeć bezpośrednio do Belgradu, stolicy Serbii, i w nim wypożyczyć samochód na wyprawę do Macedonii. Oczywiście, zostaje nam jeszcze wycieczka autobusem. Poza tym z naszego kraju samoloty kursują bezpośrednio do Sofii w Bułgarii. Stąd autobusem lub autem również przekroczymy macedońską granicę. Niestety, ze względu na drogi podróż nie będzie tak wygodna jak z Belgradu, z którego do Skopje prowadzi całkiem przyzwoita autostrada.

 

Miasto pomników

 

Niezależnie od wybranego środka transportu, zwiedzanie warto zacząć od macedońskiej stolicy. Często zwycięża ona w rankingach na najbrzydsze i najmniej ciekawe miasto stołeczne na świecie. Jednak mimo wielu negatywnych opinii Skopje ma swój osobliwy urok, na który składają się m.in. tysiące pomników w zasięgu wzroku. To zdecydowanie niedoceniane miejsce.

 

Nagromadzenie rozmaitych monumentów jest efektem projektu Skopje 2014, na realizację którego wydano ponoć ponad 500 mln euro (!). Najwięcej pieniędzy przeznaczono na posągi większości macedońskich postaci historycznych. Projekt miał na celu zmodernizowanie miasta i nadanie mu nowego wyglądu, który przyciągnąłby turystów. W lipcu 1963 r. aż ok. 80 proc. zabudowy stolicy Macedonii zostało zniszczone przez potężne trzęsienie ziemi. Skopje trzeba było zaprojektować praktycznie od nowa. O 40 latach borykania się ze skutkami tego tragicznego wydarzenia przypomina pomnik wystawiony w centrum, w pobliżu Muzeum Miasta Skopje. Ten monument architektonicznie jeszcze się broni, ale nie można już tego powiedzieć np. o rzeźbach innych naturalistycznie przedstawionych postaci. Twarze bohaterów macedońskich patrzą na turystów i mieszkańców z każdego budynku rządowego i z kilku mostów przewieszonych nad rzeką Wardar. Spacer po stolicy to odkrywanie coraz to nowych pomników porozrzucanych po całym mieście. Warto je zobaczyć ze zwykłej ciekawości, bo same w sobie nie przedstawiają raczej zbyt dużej wartości artystycznej.

 

Po zwiedzaniu współczesnej części Skopje najlepiej wyruszyć na poszukiwania atmosfery dawnych czasów. Znajdziemy ją w rejonie noszącym nazwę Stary Bazar (Stara čaršija), gdzie łatwo zgubić się wśród wąskich uliczek, wzdłuż których ciągną się sklepy z antykami i małe manufaktury macedońskich rzemieślników. Z witryn spoglądają na turystów manekiny ubrane w cekinowe suknie balowe zaprojektowane według lokalnych kanonów mody, ale również wspaniałe dzieła tutejszych jubilerów. Ich umiejętności w wytwarzaniu srebrnej biżuterii budzą zachwyt, ceny są jednak adekwatne do wysokiej jakości wyrobów. Stary Bazar to także najlepsze miejsce na spróbowanie narodowej potrawy Macedonii – tawcze grawcze. Ta zapieczona w glinianej miseczce fasola z cebulą i czerwoną papryką w intensywnie pomidorowym sosie serwowana z dodatkiem mięsa przypomina trochę fasolkę po bretońsku. W wersji macedońskiej, zgodnie ze starym zwyczajem, zapiekana jest w piecach w naczyniach z pewnością zakupionych u tutejszych handlarzy. Wszystkie miski mają prawdopodobnie swoje dzieje, a jedli z nich zarówno turyści, jak i miejscowi Bośniacy, Turcy, Serbowie, Romowie i Albańczycy, którzy mieszkają w okolicznych niskich domkach stojących wzdłuż wąskich uliczek. Tawcze grawcze warto zagryźć świeżym chlebem i popić białym winem Smederevka z regionu winiarskiego Tikveš.

 

Latem temperatury w Macedonii bywają wysokie, dlatego dla ochłody można wybrać się do kanionu Matka (po macedońsku Łono), położonego nie tak daleko od stolicy. Znajduje się w nim jezioro o tej samej nazwie. Tak naprawdę jest sztucznym zbiornikiem, powstałym po wybudowaniu w 1937 r. zapory na rzece Treska. Z jednej strony kanionu wznoszą się wysokie zbocza góry Wodno (1066 m n.p.m.), a z drugiej – strome ściany masywu Osoj (Kowaczica). Wzdłuż jeziora prowadzi wykuta w skałach ścieżka, którą dochodzi się aż do zapory. Oprócz tego można tu wsiąść w romantyczną łódkę i popłynąć do jednej z najgłębszych jaskiń w Europie – Wrelo (Vrelo). Do kanionu dostaniemy się zarówno autobusem miejskim, jak i… na dwóch kółkach! Z wynajęciem tego ostatniego środka transportu nie powinno być problemu, bo w Skopje funkcjonuje miejski system wypożyczania rowerów z dość symbolicznymi opłatami. Trasa nad jezioro Matka jest bezpieczna, a kierowcy samochodów, inaczej niż w sąsiednich krajach bałkańskich, są tutaj przyzwyczajeni do rowerzystów.

 

Warto też wybrać się na pieszą wycieczkę na wspomnianą już górę Wodno, która znajduje się zaraz obok południowo-zachodniej granicy stolicy i stanowi naturalną barierę oddzielającą ją od akwenu w kanionie. Ze szczytu rozpościera się wspaniała panorama miasta i okolicy. Stoi na nim również ogromny Krzyż Milenijny (66 m), wyższy od słynnej figury Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro w Brazylii i podobnego pomnika z polskiego Świebodzina. Ma on upamiętniać 2000 lat rozwoju chrześcijaństwa w Macedonii i na świecie oraz symbolizować wejście w nowe tysiąclecie. Albańczycy, którzy są znaczną grupą wśród obywateli republiki (ponad 25 proc. całej populacji), uważają jednak, że monumentalna konstrukcja jest znakiem niechęci prawosławnej społeczności południowosłowiańskiej (stanowiącej w kraju większość) do muzułmańskiej mniejszości pochodzenia albańskiego. Ten pogląd nie wydaje się bezpodstawny, bo krzyż postawiono w 2002 r., tuż po zakończeniu konfliktu zbrojnego w Tetowie.

 

Charakterystyczny obiekt na szczycie góry pełni poza tym bardzo praktyczną funkcję. Uchodzi za najlepszy drogowskaz podczas spacerów po Skopje i wręcz uniemożliwia zgubienie się w mieście. Nocą podświetlony krzyż błyszczy na niebie niczym gwiazda i jest z daleka widoczny z autostrady, dzięki czemu służy jako punkt orientacyjny. Ze względu na tę rolę przypomina latarnię morską, ale umieszczoną w głębi lądu. Z samym wzniesieniem wiąże się pewna ciekawostka. Podobno jego rejon jeszcze niedawno był powszechnie znany jako popularne miejsce dla par umawiających się na seks w samochodzie. Lokalne władze wprowadziły kilka lat temu nawet specjalny zakaz takich aktywności w tej okolicy, za którego złamanie grozi kara pieniężna do 1500 euro. Zwyczaj przyjął się na tyle mocno, że zwrot byliśmy na Wodnie w niektórych sytuacjach interpretowano jako przyznanie się dwójki osób do kontaktów seksualnych.

 

Niezbyt wysoka góra nie robi wrażenia na amatorach trekkingu. Wielki krzyż zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Wiedzie tu asfaltowa droga, którą można pokonać samochodem lub nawet autobusem miejskim (dwupoziomowym!). Następnie z parkingu na szczyt idzie się już pieszo wyznaczonym szlakiem lub wjeżdża nowoczesną koleją gondolową z 2010 r. W trakcie wędrówki mija się zazwyczaj wielu Macedończyków, którzy bardzo lubią spędzać weekendy aktywnie. Ustawione przy samym krzyżu stoliki oblegają z reguły liczne grupy ludzi. Piknik możemy zorganizować nawet na małych drewnianych tarasach widokowych przyklejonych do zboczy. Na szczycie znajduje się także wiele restauracji, w których warto zamówić mocno gazowaną wodę Pelisterkę w dużej szklanej butelce, dokładnie takiej, jakich używano w latach 80. XX w. w Polsce. Z pewnością znakomicie zaspokoi ona nasze pragnienie, szczególnie po letniej wspinaczce na tę niepozorną górę, gdy temperatura powietrza sięga 30°C.

 

Noworoczne fajerwerki nad placem Macedonia w centrum stolicy kraju

37 - Ploshtad Makedonija - Zoran Sekerov

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Górskie krajobrazy

 

Kiedy obejrzymy już wszystkie największe atrakcje stolicy, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę lubimy. Jeśli wolimy spędzać czas nad wodą, czekają na nas przepiękne macedońskie jeziora, np. Jezioro Ochrydzkie (358,2 km² powierzchni) lub Prespa (276,2 km²), nad którymi odpoczniemy w cichych, zapomnianych wioskach. Jeżeli jesteśmy aktywni, a górskie wędrówki nie są nam obce, zapewne spodoba nam się zdobywanie malowniczych szczytów.

 

Wielbicielom gór Macedonia ma niezmiernie wiele do zaoferowania. Co najważniejsze, tutejsze szlaki nie należą do ciężkich i niebezpiecznych. Wyprawy trekkingowe po dobrze oznaczonych trasach wymagają raczej odrobiny lepszej kondycji. Najbliżej Skopje (ok. 50 km) leży ośrodek Popowa Szapka (Popova Sapka – 1780 m n.p.m.), w okolicy którego zimą pojeździmy na nartach na stokach pasma Szar Płanina (Szarska Płanina). Latem natomiast stanowi on doskonałą bazę wypadową na najwyższy miejscowy szczyt, czyli Titow Wrw (2747 m n.p.m.). Podczas wędrówek trzeba jednak uważać na psy pasterskie, często osobniki rasy sarplaninac (szarplaninac), które od wiosny do jesieni przebywają na halach, gdzie pilnują owiec. Niestety, nie zawsze można liczyć na szybką interwencję pasterza. Dlatego w macedońskich górach (nie dotyczy to wszystkich masywów górskich) trzeba być przygotowanym na takie spotkanie i wiedzieć, jak reagować. Przede wszystkim najbezpieczniej chodzić w większej grupie, wtedy czworonożni strażnicy stad nie powinni nas niepokoić. Jeżeli jednak wybieramy się sami lub we dwójkę, warto wziąć ze sobą kije trekkingowe (albo inne) i kilka niedużych kamieni. Psy pasterskie często uciekają, gdy tylko widzą gest zamachnięcia się, więc w razie potrzeby wystarczy jedynie udawać rzucanie.

 

Niedaleko Skopje (ok. 95 km) znajduje się kolejny urokliwy górski kurort, szczególnie popularny zimą, a mianowicie Mawrowo (Mavrovo – 1230 m n.p.m.). Ze względu na piękną okolicę i sztuczne jezioro warto przyjechać tu o każdej porze roku. Jedną z atrakcji tego niezmiernie malowniczego zakątka jest Kościół św. Mikołaja z 1850 r., który przy wysokim stanie wody wygląda, jakby unosił się na powierzchni zbiornika. Latem i jesienią udaje się nawet dojść pod świątynię suchą stopą, ponieważ tafla obniża się na tyle, że brzeg przesuwa się w głąb jeziora.

 

Malowniczy rejs przez wypełniony szmaragdową wodą kanion Matka

46 - Kanjon Matka

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Nad błękitnymi wodami

 

Zarówno wielbicielom pocztówkowych akwenów, jak i osobom niezdecydowanym, co chciałyby robić w Macedonii, z pewnością spodobają się wspomniane jeziora Ochrydzkie i Prespa. Oddziela je od siebie Park Narodowy Galiczica (Galicica – ok. 250 km² powierzchni), przez który można przejechać samochodem. Trasę między oboma zbiornikami pokonamy w mniej więcej godzinę, a przy okazji będziemy podziwiać wspaniałe widoki, jakie rozpościerają się z przełęczy Livada (1568 m n.p.m.). Z tego ostatniego miejsca wyruszymy także na Magaro, najwyższy szczyt w parku (2254 m n.p.m.). Przy dobrej pogodzie da się z niego dostrzec oba akweny.

 

Znajdujące się nad Jeziorem Ochrydzkim miasto Ochryda (695–740 m n.p.m.) to perełka Macedonii i jedna z najstarszych osad ludzkich w Europie. W większości została zbudowana między VII i XIX w. Wznosi się tutaj pierwszy w dziejach słowiański klasztor (poświęcony św. Pantaleonowi), który powstał ponoć już w 863 r. Miasto słynie z tego, że miało niegdyś aż 365 kościołów, po jednym na każdy dzień roku. Dlatego też bywa nazywane „Jerozolimą Bałkanów”. Wielkie walory przyrodnicze i kulturalne regionu Ochrydy doceniła organizacja UNESCO, która umieściła go na swojej prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Na pewno spotkamy tu mnóstwo turystów. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Zabytkowe miasto jest przepięknie położone, a spacer po jego wąskich, kamiennych uliczkach stanowi wyjątkową przyjemność. W sezonie i w weekendy Ochryda tętni życiem. Restauracje są wypełnione, nad wodą zbierają się prawdziwe tłumy. Niestety, nie znajdziemy tutaj piaszczystych plaż, a jedynie wąskie pasy kamieni, kilka pomostów w centrum i trawnik obok nich. Dlatego na plażowanie i kąpiel lepiej wybrać się do jednego z miasteczek leżących przy trasie wiodącej wzdłuż jeziora w kierunku granicy z Albanią. Warto również wynająć domek stojący tuż przy kamienistym brzegu, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał. Odpoczniemy w nim w ciszy i spokoju. W pobliskiej restauracji natomiast zjemy świeżą rybę prosto z Jeziora Ochrydzkiego.

 

Kiedy znudzi nam się opalanie, możemy odwiedzić założony w 905 r. Monastyr św. Nauma, który znajduje się niedaleko albańskiej granicy. Dotrzemy do niego zarówno samochodem, jak i statkiem turystycznym, odpływającym z Ochrydy. Wokół tutejszego malowniczo położonego klasztoru przechadzają się pawie. Są dosłownie wszędzie i trzeba uważać, aby się z nimi nie zderzyć, ponieważ lubią wlatywać na dach monastyru i okolicznych budynków. Oprócz tego powinniśmy także spróbować smacznych dań podawanych w miejscowych restauracjach.

 

Równie piękne, ale dużo mniej popularne, jest jezioro Prespa, znajdujące się po drugiej stronie Parku Narodowego Galiczica, u zbiegu granic Macedonii, Grecji i Albanii. Poza sezonem czasem na tutejszych plażach nie ma nikogo. Jedynie w gęstych zaroślach przy brzegu, w wykarczowanych przecinkach lokalni rybacy zostawiają swoje łodzie. Nad tym niezmiernie urokliwym zbiornikiem żyją pelikany, kormorany i czaple. Najlepiej zatrzymać się w jednej z malowniczych wiosek leżących trochę wyżej, w górach, tuż przy granicy Parku Narodowego Pelister (171,5 km² powierzchni). W miejscowościach takich jak Brajčino (ok. 1000 m n.p.m.) i Ljubojno (mniej więcej 900 m n.p.m.) można odciąć się od otaczającego świata i doświadczyć prawdziwej macedońskiej gościnności. Znajduje się w nich kilka kameralnych pensjonatów, są też pokoje do wynajęcia. Taki wypoczynek urozmaica wyśmienita domowa kuchnia. Sałatka szopska i dania z grillowanego mięsa nigdzie nie smakują tak świetnie jak u miejscowych gospodarzy.

 

Na wschód od brzegów jeziora Prespa i dalej aż na terytorium północnej Grecji rozciąga się pasmo górskie Baba. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są gołoborza. Stoki jedynie gdzieniegdzie porasta las iglasty, m.in. z endemiczną bałkańską sosną rumelijską, nazywaną sosną macedońską. Najwyższym szczytem jest Pelister (2601 m n.p.m.). Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych łatwo go zdobyć, ale nawet lekkie oblodzenie uniemożliwia osiągnięcie celu, choć wierzchołek widać ze szlaku jak na dłoni. Pokonanie niektórych tras zajmuje nawet 13 godz. i wymaga przejścia po śliskich kamieniach. W okolicy samego szczytu leżą dwa małe górskie akweny zwane Pelisterski Oczi: Wielkie Jezioro (Golemo Ezero, 2218 m n.p.m.) i Małe Jezioro (Маlo Ezеrо, 2180 m n.p.m.). Wyprawę do nich najlepiej rozpocząć spod wyciągu narciarskiego w miejscowości Niżepołe (Nižepole), położonej niedaleko zabytkowej Bitoli – drugiego co do wielkości miasta w Macedonii (ponad 75 tys. mieszkańców). Według informacji na drogowskazach z tego punktu czeka nas jedynie 4 godz. marszu na odcinku 9 km. Szlak biegnie początkowo drogą gruntową, a później wchodzi w las i zygzakami wiedzie ostro w górę.

 

W tektonicznym jeziorze Prespa występuje aż 9 endemicznych gatunków ryb

41 - Prespansko ezero - nace popov

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Wyprawy winne

 

Oprócz wspaniałych jezior i majestatycznych gór oraz niezwykłej gościnności swoich mieszkańców Macedonia słynie również z doskonałego wina. Najbardziej znane krajowe winnice – Tikveš (jej historia sięga 1885 r.) i Popova Kula – leżą na południu. Do obu można wybrać się w odwiedziny, aby skosztować produkowanych przez nie szlachetnych trunków i specjalnie dobranych do nich przekąsek. Wśród nich są najlepsze macedońskie sery i wędliny. Osoby z większym apetytem nasycą głód tradycyjnymi daniami regionu. Warto wiedzieć, że jedynie w winnicy Popova Kula działa komfortowy hotel, w którym na gości czekają 33 pokoje. Jeżeli na degustację przyjedziemy samochodem i nie zapewnimy sobie transportu powrotnego, lepiej skorzystajmy z możliwości noclegu. Tutejsze wina smakują wyśmienicie i trudno poprzestać tylko na jednym kieliszku. Budynek hotelowy stoi na wzgórzu wśród winorośli, a z jego okien rozpościera się przepiękny widok na położone w dole zabytkowe miasteczko Demir Kapija. Na miejscu wypożyczymy także rowery lub weźmiemy udział w zorganizowanym spływie kajakowym po rzece Wardar.

 

Warto wspomnieć, że Macedończycy, podobnie jak mieszkańcy Bałkanów w ogóle, uwielbiają biesiadować. W trakcie spotkań przy wspólnym stole chętnie rozmawiają i śpiewają. Co najważniejsze w obecnych czasach, rzadko zerkają wtedy na telefon, a skupiają się raczej na swoim towarzystwie. Wizyta w restauracji lub kafanie (po macedońsku kafeanie), czyli rodzaju karczmy w krajach byłej Jugosławii, ma też bardziej oczywiste zalety. Macedońskie potrawy są wyjątkowo smaczne, a Polacy nie od dziś przecież cenią sobie bałkańską kuchnię. Dodatkowo ceny dań bywają niezmiernie atrakcyjne dla turysty. W knajpkach podaje się również wyśmienitej jakości regionalne wina, za które zapłacimy już od 20 zł za butelkę.  

  

Niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na wycieczki górskie, sielski odpoczynek nad jeziorami, czy odkrywanie zapomnianych miasteczek, Macedonia na długo pozostanie w naszej pamięci. To niewątpliwie zasługa niezwykle gościnnych Macedończyków, tutejszego wspaniałego jedzenia i jeszcze lepszych trunków. A jeśli będziemy chcieli przypomnieć sobie podróż w te malownicze strony, wystarczy, że wyjmiemy przywieziony ze sobą słoik z pyszną pastą warzywną ajwar i butelkę macedońskiego wina, a ich wyborny smak jak za skinieniem magicznej różdżki wyczaruje w naszym domu cudowną atmosferę tego naprawdę wyjątkowego bałkańskiego kraju.

 

Dania ze świeżych ryb podawane nad jeziorem Dojran na granicy z Grecją

14 - Hrana riba Dojran

© AGENCY FOR PROMOTION AND SUPPORT OF TOURISM OF REPUBLIC OF MACEDONIA

 

Ukryte oblicza Indii

PAWEŁ SKAWIŃSKI

autor książki Gdy nie nadejdzie jutro

 

<< Żeby zrozumieć wielką różnorodność Indii, trzeba pojechać w Himalaje, wybrać się na trekking przez deszczowy, zielony Sikkim, spalony słońcem, pustynny Ladakh i żyzny, szafranowy Kaszmir. Odpowiedź na pytanie, co – mimo aż tylu rzucających się w oczy różnic – łączy mieszkańców tego fascynującego kraju, można znaleźć również na dalekim południu Półwyspu Indyjskiego – w iście baśniowej Kerali. >>

Hindusi wierzą, że ich bogowie wybrali Himalaje na swoją siedzibę. Tu mieszka Śiwa z małżonką Parwati („górską boginią”), tutaj bierze swój początek święty Ganges. W tym rejonie rozpowszechnił się głównie buddyzm, ale wciąż silny jest też hinduizm oraz islam. Wyznawcy tych trzech religii na przestrzeni wieków toczyli zaciekłe boje o najwyższe góry świata.

Więcej…