Przepiękny krasowy krajobraz Parku Narodowego Jezior Plitwickichplitvice-optimized-for-print-ivo-biocina 1
© NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVO BIOCINA

MAGDALENA BARTCZAK


Położona na Półwyspie Bałkańskim Chorwacja jest ciągle jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych w Europie. Serca odwiedzających ją podróżników podbija oszałamiającą architekturą miast i miasteczek, bajeczną, często niemal dziką przyrodą, różnorodnością wysp i wybrzeża, doskonałą kuchnią i wyśmienitymi winami oraz niezwykłą gościnnością i serdecznością mieszkańców. Nic więc dziwnego, że co roku, nie tylko w okresie wakacyjnym, przybywa tu mnóstwo obcokrajowców.


Choć ten kraj nie należy do największych na kontynencie europejskim (ma powierzchnię ok. 56,6 tys. km² i 4,2 mln mieszkańców), łączy w sobie wszystko, czego szukają spragnieni rozmaitych wrażeń turyści. Znajdują się w nim piękne zabytkowe miasta, po których można spacerować godzinami, idylliczne plaże doskonałe na odpoczynek po zwiedzaniu i liczne wyspy rozrzucone wśród lazurowych wód Morza Adriatyckiego. Region wybrzeża to idealne miejsce na rejs jachtem, snorkeling czy nurkowanie.


Na atrakcyjność Chorwacji wpływa też jej przyjemny śródziemnomorski klimat, który sprawia, że warto do niej przyjechać praktycznie o każdej porze roku. Średnie temperatury nad Adriatykiem latem rzadko przekraczają 30°C, zwykle wynoszą 28–30°C. Zimą z kolei prawie nigdy nie spadają poniżej zera i najczęściej sięgają 9–13°C. Jednak tym, co czyni ten kraj tak bardzo wyjątkowym, jest przede wszystkim przyroda. W wielu miejscach pozostaje wciąż nienaruszona, w innych harmonijnie komponuje się z wytworami rąk ludzkich. Wszędzie zachwyca swoim pięknem, dlatego jej urokowi nie sposób się nie poddać.


PROPOZYCJA DLA AKTYWNYCH

Podczas podróży po Chorwacji nie wolno ominąć największego tutejszego skarbu przyrodniczego, czyli Parku Narodowego Jezior Plitwickich (ok. 297 km² powierzchni), położonego w środkowej jej części, ok. 140 km od stołecznego Zagrzebia, niedaleko granicy z Bośnią i Hercegowiną. Składa się on z dwóch wielkich kompleksów, a na jego terenie znajduje się 16 niezmiernie malowniczych jezior krasowych połączonych ze sobą prawie setką większych i mniejszych wodospadów, wśród których wyróżnia się liczący 78 m wysokości Veliki slap, czyli Wielki Wodospad (największy w kraju). Najrozleglejszym zbiornikiem w tym rejonie jest Kozjak, mający ponad 815 tys. m2 powierzchni i niemal 47 m głębokości. Krystalicznie przejrzyste, lśniące w słońcu turkusowe akweny wraz ze wznoszącymi się nad nimi białymi skalnymi ścianami i rosnącymi wokół gęstymi bukowymi lasami tworzą jedyny w swoim rodzaju krajobraz.


Park można przemierzać kilkoma trasami. Niektóre ich odcinki pokonuje się pieszo, inne – niewielkimi statkami pasażerskimi i specjalnymi pociągami drogowymi. Poszczególne szlaki charakteryzują się różnym stopniem trudności. Przejście tych łatwiejszych zajmuje 2–3 godz., na wyprawę trudniejszymi trzeba przeznaczyć co najmniej 7–8 godz. Miłośnicy turystyki aktywnej odwiedzają tę okolicę także z innego powodu. Wytyczono tu jedne z najbardziej spektakularnych ścieżek rowerowych w Europie.

               
Kolejnymi świetnymi pomysłami na spędzenie czasu w Chorwacji są spływy kajakowe i rafting. W ich trakcie można również podziwiać tutejszą przyrodę. Na takie wycieczki znakomicie nadaje się choćby płynąca niedaleko Jezior Plitwickich 64-kilometrowa rzeka Mrežnica, należąca do najpiękniejszych w całym kraju. Dzięki powstałym na niej licznym wodospadom oraz występującej w tym rejonie bogatej florze i faunie wyprawa kajakiem czy pontonem staje się niezapomnianym przeżyciem. Niesamowite chorwackie pejzaże obejrzymy też w innym miejscu, które spodoba się wszystkim wielbicielom kontaktu z naturą i aktywnego wypoczynku. Mowa o Parku Narodowym Krka (109 km² powierzchni), leżącym w pobliżu Szybenika (Šibenika) – urokliwego niemal 50-tysięcznego miasta z zabytkowym centrum historycznym. Wznosząca się tutaj gotycko-renesansowa Katedra św. Jakuba uchodzi za jeden z najcenniejszych i najwspanialszych kościołów w Chorwacji. Nic więc dziwnego, że od 2000 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Do samego parku z Szybenika najłatwiej dostać się autobusem. Podczas zwiedzania nie wolno ominąć wodospadów (do największych zaliczają się Manojlovac, Skradinski buk i Roški slap) i doliny 73-kilometrowej rzeki Krka, przybierającej miejscami kształt potężnego kanionu. W północnej części obszaru parkowego usytuowane jest Jezioro Visovačkie (Visovačko jezero) z wysepką Visovac. Stoi na niej franciszkański klasztor otoczony wysokimi cyprysami, topolami i wierzbami.

               
Turyści lubiący ruch na świeżym powietrzu koniecznie powinni zajrzeć do położonego w paśmie górskim Welebit Parku Narodowego Paklenica (95 km² powierzchni), który co roku przyciąga tysiące alpinistów i amatorów trekkingu z całego świata. Obejmuje on swoimi granicami dwa imponujące kaniony krasowe. Wielka Paklenica (Velika Paklenica) ma długość ponad 14 km, a jej ściany wznoszą się na wysokość powyżej 700 m. Sąsiednia Mała Paklenica (Mala Paklenica), choć nie osiąga tak dużych rozmiarów, charakteryzuje się za to o wiele bardziej wymagającymi trasami wspinaczkowymi. Na terenie gór Welebit warto także odwiedzić Park Narodowy Welebitu Północnego (109 km² powierzchni). Został utworzony w 1999 r. i jest najmłodszym tego typu obszarem chronionym w Chorwacji. W samym jego sercu leżą dwa duże rezerwaty przyrody Hajdučki kukovi i Rožanski kukovi, w których znajdziemy niezwykłe formacje krasowe, liczne ogrody botaniczne i jedną z najgłębszych jaskiń świata Lukiną jamę (1431 m głębokości). Na pobliskim szczycie Zavižan (1678 m n.p.m.) działa najwyżej położona stacja meteorologiczna w kraju. Rozpościera się stąd niezmiernie malowniczy widok na góry ciągnące się aż do wybrzeża Adriatyku.


NIEISTNIEJĄCY KRAJ

Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niewiele ponad 20 lat temu na terytorium dzisiejszej Chorwacji toczył się jeden z najkrwawszych konfliktów w historii Europy. Wojna domowa w byłej Jugosławii, która trwała od 1991 do 1995 r., na zawsze zmieniła obraz całego regionu. Przyczyny rozpadu tego państwa wiązały się z kryzysem gospodarczym i nastrojami nacjonalistycznymi narastającymi po śmierci jego przywódcy Josipa Broza Tity (1892–1980). Ten polityk, urodzony w chorwackiej wiosce Kumrovec (koło granicy ze Słowenią), miał świadomość, że stoi na czele kraju niejednorodnego pod względem etnicznym i religijnym. W trakcie swoich rządów zwalczał separatystyczne dążenia poszczególnych grup narodowych i wymuszał kompromisy pomiędzy nimi. Na stabilną sytuację w ówczesnej Jugosławii wpływał również poziom życia jej mieszkańców – można było odnieść wrażenie, że cieszyli się oni większym dobrobytem niż obywatele pozostałych państw bloku socjalistycznego. Otrzymali też więcej swobód. Właściwie bez przeszkód mogli wyjeżdżać za granicę. Także turyści bez problemu dostawali wizy wjazdowe. Po śmierci Tity wszystko się zmieniło. Kraj, wcześniej całkowicie podporządkowany charyzmatycznemu przywódcy, przestał funkcjonować. Odżyły konflikty między narodami, dotychczas tłumione silną ręką marszałka. Przerodziły się w wojnę domową trwającą do grudnia 1995 r. (oficjalne podpisanie listopadowego układu z Dayton w Paryżu). W przeciągu tych kilku lat w wyniku rozpadu Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii powstały nowe państwa: Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Macedonia oraz Federalna Republika Jugosławii (istniejąca do lutego 2003 r.), obejmująca Serbię, Czarnogórę, Wojwodinę i Kosowo.

               
Po Słowenii, najspokojniejszej, najzamożniejszej i najbardziej rozwiniętej, to właśnie Chorwacja najszybciej stanęła na nogi. Odzyskanie równowagi i przyspieszenie rozwoju ekonomicznego zawdzięczała m.in. powracającej do dawnego rozkwitu turystyce, która podźwignęła gospodarkę. Ślady wojny są – oczywiście – widoczne do dziś. Wciąż pamiętają o niej ludzie żyjący kiedyś w tym kraju, którego już nie ma, jak nazwał go narrator na początku słynnego filmu Underground (1995) Emira Kusturicy. Zaraz potem w dziele serbskiego reżysera pojawia się stwierdzenie, że tu nadzieja, radość życia i śmiech były silniejsze niż gdziekolwiek indziej. Podobnie jest we współczesnej Chorwacji, gdzie gorący bałkański temperament, szczodrość i gościnność jej mieszkańców nadal ujmują przybyszy. Ten wyjątkowy charakter Chorwatów świetnie oddaje zresztą jedno ze znanych tutejszych przysłów w formie życiowej porady: Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech. Łatwo się przekonać, że miejscowi naprawdę stosują się do tego zalecenia.


ŚRÓDZIEMNOMORSKIE SKARBY

Riva, bulwar wzdłuż nabrzeża w Splicie

split-optimized-for-print-ivan-coric

© NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/IVAN CORIC

Oprócz niesamowitej przyrody i serdeczności mieszkańców, Chorwacja przyciąga turystów wspaniałą architekturą i niezwykłym klimatem miast i miasteczek, przypominających o fascynującej historii tych ziem. W starożytności te tereny zamieszkiwały plemiona iliryjskie. Nie można również zapomnieć o pierwszych koloniach greckich utworzonych w IV w. p.n.e. na wyspach Vis i Hvar. W I stuleciu przed Chrystusem obszar obecnej Chorwacji włączono do Cesarstwa Rzymskiego, a później Cesarstwa Bizantyjskiego. W VI–VII w. przywędrowali tutaj Słowianie, a wśród nich właśnie Chorwaci. Początkowo zajęli część prowincji nazwanych jeszcze przez Rzymian Dalmacją i Panonią. Następnie terytorium podbijali kolejno m.in. Węgrzy i Turcy. Wreszcie trafiło ono pod panowanie dynastii Habsburgów, stało się częścią cesarstwa austriackiego, a potem Austro-Węgier (do 1918 r.).


Wpływy habsburskie do dziś widać w Chorwacji niezmiernie wyraźnie, choćby w Zagrzebiu (ponad 1,1 mln mieszkańców w obszarze metropolitalnym), jej tętniącej życiem stolicy, łączącej w sobie tradycję i nowoczesność. Śmiało można ją uznać za najbardziej kosmopolityczny ośrodek w kraju i prawdziwe centrum polityczne, gospodarcze, edukacyjne i kulturalne. Szczególnie warto odwiedzić najstarszą część metropolii, znajdującą się w tzw. Górnym Mieście (Gornji Grad), do którego dostaniemy się kolejką linowo-terenową (Zagrebačka uspinjača). Wznosi się tu np. Kościół św. Marka – jedna z największych świątyń w stolicy, wybudowana najpewniej w pierwszej połowie XIII w. (później przekształcona ze stylu romańskiego na gotycki). Do jej najcharakterystyczniejszych i zarazem najbardziej rozpoznawalnych elementów dekoracyjnych należy przepiękna mozaika z dachówek, którą ułożono w latach 1876–1882. Przedstawia ona herby Zagrzebia i dawnego Trójjedynego Królestwa Chorwacji, Slawonii i Dalmacji na tle wielokolorowej szachownicy otoczonej geometrycznym ornamentem. W pobliżu świątyni znajdują się też m.in. XVII-wieczny barokowy Kościół św. Katarzyny, imponujący gmach jednoizbowego parlamentu (Zgromadzenia Chorwackiego – Hrvatski sabor) i Pałac Bana (Banski dvori), czyli siedziba rządu.

               
Miasto wypełniają także interesujące galerie i placówki muzealne. Na uwagę zasługują np. Muzeum Etnograficzne (Etnografski muzej), Muzeum Archeologiczne (Arheološki muzej),Muzeum Mimara (Muzej Mimara) czy jedno z najoryginalniejszych na świecie Muzeum Zerwanych Związków, założone w 2010 r. przez dwójkę osób, które się rozstały. Początkowo była to tylko tymczasowa wystawa, ale wkrótce zmieniła się w stałą ekspozycję. Na imponujące, wciąż rozbudowywane zbiory obiektu składają się przedmioty przekazane przez ludzi po zakończeniu związku. Znajdziemy tutaj więc m.in. otrzymane od dawnych partnerów płyty, ubrania czy książki, wyrzucone róże, listy miłosne, zdjęcia, a nawet… siekierę, którą zdradzony kochanek zniszczył meble niewiernej dziewczyny. Równie ciekawy jak sam pomysł jest też interaktywny charakter muzeum. Każdy odwiedzający może uzupełnić jego kolekcję o rzeczy dokumentujące jego własną miłosną relację. Poza tym w Zagrzebiu obowiązkowo trzeba udać się również na spacer jedną z najdłuższych stołecznych ulic, czyli Ilicą. Działa przy niej mnóstwo sklepików, kawiarni i restauracji. Warto choćby na chwilę przysiąść w którejś z knajpek, wczuć się w rytm tej klimatycznej metropolii i przyjrzeć życiu jej mieszkańców.

               
Wiele podobnych atrakcji znajduje się w oddalonym ok. 400 km od stolicy 180-tysięcznym Splicie, drugim największym mieście Chorwacji. Ze względu na oryginalną zabudowę nazywa się go „śródziemnomorskim kwiatem architektury”. Położony na dalmatyńskim wybrzeżu ośrodek zachwyca majestatycznym stylem, elegancją i cudownym widokiem na Morze Adriatyckie. Najbardziej znanym obiektem są w nim pozostałości ogromnego pałacu cesarza Dioklecjana, wzniesionego na przełomie III i IV w. Rzymski władca chciał postawić dla siebie rezydencję na stare lata, w której oprócz części mieszkalnej i reprezentacyjnej znalazłyby się także m.in. pomieszczenia przeznaczone dla oddziałów gwardii cesarskiej. Pałac był więc ogromny – miał ok. 30 tys. m2 powierzchni – i obejmował budynki, dwie ulice i dziedzińce, a cały kompleks otoczono imponującymi murami obronnymi z czterema bramami. Dawne korytarze, komnaty i inne elementy wspaniałej willi cesarza stanowią dziś historyczne centrum Splitu. Z tego powodu zwie się go „cesarskim miastem”. Po tym labiryncie można spacerować godzinami. Podczas przechadzki z pewnością nie wolno ominąć Katedry św. Dujama (Katedry św. Duje), w której do VII stulecia znajdowało się mauzoleum Dioklecjana, i dawnej świątyni Jowisza, przekształconej w VI w. w chrześcijańskie baptysterium. W całym Splicie fragmenty architektury starożytnego Rzymu sąsiadują z zabudową zarówno XV-, XVII- i XIX-wieczną, jak i znacznie nowszą. Na zainteresowanie zwiedzających zasługują też m.in. urokliwie usytuowany port oraz otoczona palmami promenada (Riva), wokół której toczy się życie towarzyskie mieszkańców.

   
Stare Miasto w Dubrowniku objęto ochroną organizacji UNESCO            

dubrovnik-banje-beach-optimized-for-print-boris-kacan

© NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/BORIS KACAN

W trakcie wizyty w Chorwacji nie sposób nie odwiedzić niemal 45-tysięcznego Dubrownika, od lat trafiającego na listy najbardziej malowniczych miast Europy, urzekającego niezwykłą atmosferą i uważanego za prawdziwą perłę Adriatyku. Warto wyruszyć do tego miejsca właśnie bezpośrednio ze Splitu (oddalonego o ok. 250 km), ponieważ Magistrala Adriatycka (Jadranska magistrala) łącząca oba ośrodki rozciąga się wzdłuż najpiękniejszego odcinka wybrzeża, pełnego plaż i zacisznych wiosek rybackich. Na początek najlepiej wejść na jeden z licznych tarasów widokowych i obejrzeć panoramę okolicy – z góry znakomicie widać, jak morze czerwonych dachówek poprzecinane wąskimi uliczkami wspaniale kontrastuje z błękitnym niebem. Dubrownik prezentuje się okazale o każdej porze dnia i nocy. Tutejsze Stare Miasto (Stari grad), otoczone koroną wysokich nawet na 25 m kamiennych murów obronnych, dzięki którym nigdy nie zostało zdobyte, zachwyca zabytkami. Na zwiedzenie ich wszystkich trzeba przeznaczyć co najmniej dwa dni. Do najciekawszych obiektów należą dwie imponujące barokowe świątynie – Kościół św. Błażeja i Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – oraz średniowieczna ulica Stradun (Placa), przy której znajdziemy m.in. dwie słynne fontanny Wielką i Małą Studnię Onofria. Właśnie w Dubrowniku natrafimy również na prawdopodobnie najstarszą nieprzerwanie działającą aptekę w całej Europie. Powstała ona w 1317 r. i mieści się w gotyckim klasztorze Franciszkanów.

               
Osoby lubiące miejskie wycieczki i mające trochę więcej czasu powinny zajrzeć także do 75-tysięcznego Zadaru, położonego w północnej części dalmatyńskiego wybrzeża w sąsiedztwie czarującego Archipelagu Zadarskiego. Na szczęście jednak nawet w sezonie nie przyjeżdża tutaj aż tak wielu turystów, więc można w spokoju odkrywać uroki miasta. Poza spacerem po klimatycznym historycznym rejonie Zadaru, którego znacząca część została odbudowana po II wojnie światowej, warto przejść się nadmorskim bulwarem (Rivą). Na jego końcu ustawiono w 2008 r. nowoczesną instalację przedstawiającą Układ Słoneczny i noszącą nazwę Powitanie Słońca (Pozdrav Suncu). Jej autorem jest architekt Nikola Bašić, który wśród kamieni promenady zamontował szklane płyty, w ciągu dnia przetwarzające energię słoneczną w elektryczną, a w nocy tworzące niezwykłą grę kolorowych świateł. Obok bielą się stopnie Morskich Organów (Morske orgulje), innego niezmiernie oryginalnego obiektu zaprojektowanego przez tego Chorwata. Wydobywające się z nich dźwięki powstają w wyniku uderzeń fal. W pobliżu centrum miasta znajdziemy również liczne plaże idealne do tego, aby przysiąść na chwilę, napić się kawy, skosztować lokalnego wina, spróbować słynnego zadarskiego specjału, za jaki uchodzi wiśniowy likier Maraschino, czy też podziwiać późnym popołudniem mieniące się wielobarwnie niebo nad lazurowymi wodami Adriatyku. Ponoć właśnie w tym miejscu można oglądać najcudowniejsze zachody słońca na całym chorwackim wybrzeżu.


WINO, KUCHNIA I WYSPY

Niezmiernie popularna wśród turystów plaża Złoty Róg na wyspie Brač

zlatni-rat-bol-optimized-for-print-boris-kacan
© NARODOWY OŚRODEK INFORMACJI TURYSTYCZNEJ REPUBLIKI CHORWACJI/BORIS KACAN

Turystów rozkochuje w Chorwacji także jej wspaniała kuchnia – bogata i różnorodna, pełna świeżych ryb i owoców morza – oraz jej nieodłączny element, czyli wino. Kieliszek lokalnego szlachetnego trunku będzie znakomitym zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń. Znane chorwackie przysłowie mówi: Kiedy głowa w winie się nurza, z serca płynie moc duża. Świetnie oddaje ono nie tylko właściwości miejscowych napitków, lecz również fakt, jak ważną część narodowej kultury stanowią dla Chorwatów. Choć tutejsze wino nie cieszy się taką popularnością jak choćby włoskie, hiszpańskie czy francuskie i dopiero od niedawna zaczyna być rozpoznawane na świecie, to historia jego wytwarzania jest bardzo długa, bo sięga czasów antycznych – kolonizacji greckiej na wyspach Vis, Hvar i Korčula (ok. 2,5 tys. lat temu) oraz panowania na tych ziemiach Cesarstwa Rzymskiego. Pierwsze winnice zakładali tu właśnie starożytni Grecy i Rzymianie. Amatorzy turystyki winnej plantacje winogron znajdą praktycznie na terenie całego kraju.

               
Chorwacja słynie przede wszystkim z czerwonego dingača, powstającego z winorośli uprawianej na półwyspie Pelješac w południowej części dalmatyńskiego wybrzeża. Według znawców to jedno z najlepszych win europejskich. Oprócz produktów uznanych marek (np. Badel 1862, Tomac czy Vinarija Kozlović), w wielu restauracjach bez problemu zamówimy też wino domowe (domaće vino). Chorwacką specjalnością jest szczególny sposób serwowania tego trunku, który być może u Francuzów lub Włochów wywołałby dezaprobatę. Białe wino często podaje się tutaj z wodą gazowaną (gemišt), a czerwone – z coca-colą (bambus). W tej czy innej formie zawsze idealnie pasuje ono do lokalnych potraw. Zdecydowanie najpopularniejszy tutejszy smakołyk stanowi burek – rodzaj placka z delikatnego ciasta filo (przypominającego nieco ciasto francuskie) najczęściej nadziewanego mięsem mielonym, białym serem lub szpinakiem. W tym kraju wszędzie natkniemy się również na przepyszną pastę ajwar (ajvar), przyrządzaną ze słodkiej papryki i bakłażanów, z dodatkiem czosnku, octu oraz przypraw takich jak sól, pieprz i chili. Dostępna jest ona w wersji łagodnej (blagi) i ostrej (ljuti). Serwuje się ją do wielu dań, m.in. mięsiw z rusztu i ryb, a nawet smaruje się nią kanapki. Poza tym jada się tu też dużo potraw rybnych, jak np. pieczony dorsz ze szpinakiem i ziemniakami, grillowana dorada, tuńczyk czy makrela. Podobnie jak na Bałkanach w ogóle, także w Chorwacji na stołach króluje ćevapčići – paluchy z mielonego mięsa podawane zwykle w towarzystwie rozmaitych przypraw i ziół, sera, pasty ajwar, pieczonych ziemniaków, ryżu czy grillowanych warzyw. Ważne miejsce w chorwackiej kuchni zajmują oprócz tego owoce morza. Często serwuje się homary, langusty, kalmary, małże, ostrygi i ośmiornice.


Prawdziwym kulinarnym rajem są położone wzdłuż wybrzeża wyspy (w sumie ok. 1240 o łącznej powierzchni mniej więcej 3,3 tys. km²), na które ściągają chętnie miłośnicy aktywnego wypoczynku i uprawiania sportów wodnych. To wręcz wymarzony region zarówno na rodzinne wakacje, jak i pełne różnorodnych atrakcji wyjazdy motywacyjne bądź integracyjne. Szczególnie dużą popularnością cieszą się w tej okolicy rejsy jachtami lub katamaranami, wind- i kitesurfing, wędkarstwo, kajakarstwo, snorkeling czy nurkowanie w lazurowym Adriatyku. Wyspiarska Chorwacja pod wieloma względami wypada niezmiernie atrakcyjnie na tle innych krajów w basenie Morza Śródziemnego. Dzięki ciepłym i czystym wodom oraz sprzyjającym warunkom klimatycznym utrzymującym się niemal przez okrągły rok niezmiennie przyciąga mnóstwo żeglarzy. Nie bez znaczenia pozostaje w tym przypadku również fakt, że między urozmaiconym kontynentalnym wybrzeżem (cała linia brzegowa ma tutaj długość 1777 km) a długim pasem wysp leży tzw. morze wewnętrzne. Takie warunki umożliwiają zorganizowanie naprawdę bezpiecznego rejsu, co wydaje się szczególnie zachęcające dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z żeglowaniem.


Gdybyśmy chcieli przyjrzeć się bliżej wyspiarskiemu rejonowi Chorwacji, musielibyśmy poświęcić mu oddzielny artykuł. Zarówno amatorom sportów wodnych, jak i wielbicielom wylegiwania się na uroczych plażach (w większości kamienisto-żwirowych, położonych w malowniczych zatoczkach) bez wątpienia warto polecić Hvar (ok. 300 km² powierzchni i ponad 11 tys. mieszkańców), noszący dumne miano „królowej chorwackich wysp”. Znany jest także jako „lawendowa wyspa”, bo właśnie uprawa i sprzedaż lawendy (poza turystyką) należy do głównych źródeł dochodów jego mieszkańców, czy też „wyspa słońca”, ponieważ odnotowuje się tu najwięcej słonecznych dni w roku. Dla odmiany jedną z najdłuższych plaż (ciągnącą się przez 1,8 km), odpowiednią dla dzieci i osób nie potrafiących pływać, znajdziemy na Krk (405,78 km² powierzchni), największej wyspie Chorwacji (razem z sąsiednią Cres), w miejscowości Baška (popularna Vela plaža, wzdłuż której biegnie nadmorska promenada). Na wschodzie tego urokliwego lądu usytuowanego w zatoce Kvarner wznoszą się góry, w jego zachodniej części dominują natomiast gęste lasy i winnice. Dużym zainteresowaniem cieszy się również Brač (niemal 400 km² powierzchni i 15 tys. mieszkańców), gdzie najpopularniejsze i najchętniej odwiedzane przez turystów miejsce stanowi Złoty Róg (Zlatni rat) – złocista plaża położona na cyplu w miasteczku Bol. Na koniec zdecydowanie trzeba poświęcić trochę uwagi pełnej wspaniałych winiarni i oliwkowych ogrodów górzystej Korčuli, oblewanej krystalicznie czystymi turkusowymi wodami Adriatyku. Jej główne miasto (o tej samej nazwie) zachwyca nie tylko przepięknym wybrzeżem i kolorowymi targami ze świeżymi rybami i owocami morza, ale też swoją starożytną, romańsko-gotycką, renesansową i barokową architekturą. Obowiązkowo powinni więc zatrzymać się tutaj tak wielcy miłośnicy sportów wodnych, zwłaszcza wind- i kitesurfingu, snorkelingu, nurkowania czy żeglarstwa, jak i pasjonaci historii i sztuki. Prawdopodobnie właśnie w tej miejscowości przyszedł na świat w 1254 r. sam Marco Polo, wenecki kupiec i podróżnik. Porzucił te urocze strony na zawsze dla dalekich krain. Dziś możemy zaryzykować stwierdzenie, że w pewnym sensie jego postać była zapowiedzią tego, jak ważnym celem dla globtroterów z różnych stron świata stanie się w przyszłości Chorwacja. Temu niewielkiemu krajowi, mającemu niezmiernie bogate dzieje, słynącemu z cudownej przyrody, zapierających dech w piersiach krajobrazów, pysznej kuchni i wyśmienitych win oraz zamieszkanemu przez ludzi potrafiących po prostu cieszyć się życiem, naprawdę trudno się oprzeć.

Artykuły wybrane losowo

Wielki grecki błękit

BEATA KUCZBORSKA

                                                                                   FOT. VILAGjArO MAGAZINE
<< „Nie mam nadziei na nic, niczego się nie boję, jestem wolny” – taki napis można zobaczyć na szczycie weneckiego Bastionu Martinengo w Heraklionie na skromnym grobie kreteńskiego pisarza, Nikosa Kazantzakisa, autora „Greka Zorby” i „Ostatniego kuszenia Chrystusa”. Ja też czuję się wolna, kiedy samolot ze mną na pokładzie siada na pasie lotniska im. Elefteriosa Wenizelosa w Atenach (choć tak naprawdę znajduje się ono w Spacie). Niczego się nie boję, lecz mam w sobie wiele nadziei… Cała Grecja stoi przede mną otworem, bo podróżowanie po niej, mimo trwającego od kilku lat kryzysu i wprowadzonych ograniczeń (choćby mniejszej liczby promów), nadal jest bardzo proste. >>

Położoną na Półwyspie Bałkańskim Grecję uważa się powszechnie za miejsce, w którym narodziła się cywilizacja zachodnia. Pozostałości wspaniałej starożytnej kultury do dziś stanowią największy magnes przyciągający do tej części Europy podróżników z całego świata. Znaczną część powierzchni tego kraju zajmują wyspy. To one są kolejnym powodem, dla którego turyści wciąż bardzo chętnie wybierają się na greckie wakacje.

Więcej…

W wietrznej hiszpańskiej Galicji

 

KATARZYNA KULESZA

www.hiszpanskiejedzenie.pl

 

 

pilgrim-at-the-cathedral

© TURISMO DE SANTIAGO/SANTIAGOTURISMO.COM

 

Jest takie miejsce w Hiszpanii, w którym ocean wdziera się w ląd, aby pozostawić po sobie niezwykłe skarby. Jeszcze do niedawna mówiono o nim, że stanowi koniec świata, gdzie nadal wierzy się w czarownice i zabobony, a ciągle żywa tradycja wywiera ogromny wpływ na kulturę, kuchnię i zachowanie ludzi. Przed wiekami św. Jakub Apostoł wybrał się tutaj, żeby szerzyć chrześcijaństwo. Dzisiaj tysiące pielgrzymów przybywa modlić się przy jego grobie w Santiago de Compostela.

 

Wspólnota autonomiczna Galicja (Galicia, Galiza) leży w północno-zachodniej części Hiszpanii. W jej skład wchodzą cztery prowincje: A Coruña (La Coruña), Lugo, Ourense (Orense) i Pontevedra. Od północy i zachodu region oblewają wody Atlantyku. Południowa granica oddziela go od Portugalii, a jego wschodnie tereny sąsiadują ze wspólnotami Asturia oraz Kastylia i León. Obowiązują tu dwa języki urzędowe: galicyjski i hiszpański. Galicja kojarzy się przede wszystkim ze swoją stolicą Santiago de Compostela, w której wedle tradycji spoczywają szczątki św. Jakuba Większego Apostoła, zmarłego najprawdopodobniej w 44 r. n.e. Jednak ten rejon kraju ma dużo więcej do zaoferowania. Wzdłuż wybrzeża (mającego wraz z okolicznymi wysepkami ponad 1660 km długości) ciągną się piękne plaże, w miastach czekają na nas ciekawe zabytki, w restauracjach i barach napijemy się wyśmienitego wina i zjemy pyszne dania z owoców morza i ryb, a na naszej drodze spotkamy niezmiernie sympatycznych mieszkańców tej krainy.

 

Hiszpanie tak naprawdę nie tworzą całkowicie jednolitego społeczeństwa. Różnią się pod względem tradycji i kultury, temperamentu, cech charakteru czy sposobu życia w zależności od regionu, który zamieszkują. Innych ludzi napotkamy w słonecznej Andaluzji, a innych w wietrznej i pachnącej oceanem Galicji. Tutaj życie od zawsze związane było z morzem i ziemią. Galicjanie utrzymują się głównie z rybołówstwa, rolnictwa, leśnictwa, a także hodowli. Uchodzą za osoby pracowite, oddane rodzinie i przywiązane do swoich tradycji. To właśnie w Arteixo (Arteijo) w obszarze metropolitalnym miasta A Coruña (La Coruña) ma swoją siedzibę koncern Inditex (Industria de Diseño Textil), zarządzający m.in. takimi markami jak Zara, Pull&Bear, Bershka, Oysho, Stradivarius czy Massimo Dutti. Jej współzałożyciel i obecnie większościowy udziałowiec Amancio Ortega jest najbogatszym człowiekiem w Europie (i drugim na świecie), ale mimo tak ogromnego majątku (ok. 72,2 mld euro) wciąż mieszka i pracuje w Galicji.

 

Plaża Katedr koło miejscowości Ribadeo

playa-catedrales

© TURISMO DE GALICIA

 

PÓŁNOCNE KLIFY

 

Podróż po regionie zaczniemy od jego północno-wschodniego wybrzeża. Tę część Hiszpanie nazywają Rías Altas. Głębokie doliny rzeczne przecinające górzyste tereny przekształcają się tu w zatoki, powstające w wyniku podnoszenia się poziomu wód morskich lub obniżenia lądu. Liczne półwyspy rozciągają się zazwyczaj prostopadle do linii brzegowej. Tego typu wybrzeże, zwane riasowym, jest zresztą charakterystyczne dla całej Galicji. Właśnie ze względu na nie tutejsza gospodarka opiera się na połowach i uprawie roli. W rejonie zatok występuje wielkie bogactwo ryb i owoców morza, a woda ze spływających do oceanu rzek użyźnia okoliczne pola. Na północy regionu wznoszą się przepiękne klify, pojedyncze skały wyrastają w niedalekiej odległości od brzegu albo pojawiają się na plażach po odpływie. Rozbijają się o nie wzburzone fale. Często wieją tu też silne wiatry. Krajobrazy wybrzeża Rías Altas są dzikie i dziewicze.

 

Najpierw zaglądamy do Ribadeo, typowego nadmorskiego miasta z urokliwym portem, położonego u ujścia rzeki Eo, przy granicy z Asturią. Mniej więcej 10 km na zachód od niego znajduje się Praia das Catedrais (Playa de Las Catedrales) – jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Hiszpanii. Słynie ona z ogromnych skalnych łuków przypominających te we wnętrzach średniowiecznych katedr. Podczas odpływu można podziwiać je z bliska w trakcie spaceru po odkrytym piaszczystym brzegu. Ze względu na duże zainteresowanie wśród turystów, którzy przyczyniają się swoją obecnością do niszczenia tego pięknego zakątka, w 2015 r. wprowadzono dzienny limit odwiedzających (maksymalnie do 4812 osób) oraz konieczność uzyskania zezwolenia na wejście w okresie świąt Wielkanocy i sezonie letnim (od 1 lipca do 30 września). Wcześniejszej darmowej rezerwacji dokonamy na stronie internetowej ascatedrais.xunta.gal (w tym roku wymaganej od piątku 7 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się weekend przed Wielkim Tygodniem – Semana Santa). Warto również wybrać się na malowniczą wysepkę Pancha (Illa Pancha), oddaloną od Ribadeo o ok. 3 km.

 

Po drodze do miasta A Coruña należy zatrzymać się na przylądku Ortegal (Cabo Ortegal) oddzielającym Zatokę Biskajską i Morze Kantabryjskie od otwartego Oceanu Atlantyckiego. To drugi po Estaca de Bares najdalej na północ wysunięty punkt Półwyspu Iberyjskiego. Niedaleko niego znajduje się najwyższy klif w Hiszpanii i kontynentalnej części Europy – Vixía Herbeira (613 m). Mniej więcej 9 km od Ferrol, ważnego centrum stoczniowego w Galicji, leży pokryta jasnym piaskiem plaża Doniños, która ze względu na spore fale cieszy się dużą popularnością wśród surferów.

 

Niemal 250-tysięczna A Coruña stanowi bardzo ważny ośrodek przemysłowy i finansowy regionu. Jak wspominałam, w tej okolicy ma swoją siedzibę firma Inditex, stąd wypływają także największe statki przeznaczone do połowów i przetwarzania ryb. Mówi się, że miasto jest otwarte na Atlantyk, zawsze wietrzne i często deszczowe. Można w nim dostrzec ślady po Celtach i Rzymianach. Ci ostatni pozostawili po sobie 57-metrową latanię morską, zwaną Wieżą Herkulesa (Torre de Hércules, z ok. I–II w.). W 2009 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To najstarsza zachowana rzymska budowla tego typu i najstarsza działająca latarnia morska na świecie. Warto pokonać 235 stopni schodów, żeby móc podziwiać z góry wspaniały widok na wybrzeże i okoliczne zabudowania. Przepiękny nadmorski deptak doprowadzi nas do pobliskich plaż: Riazor, Orzán, Matadero, As Lapas i San Amaro.

 

Wielu pielgrzymów kończy wędrówkę dopiero na przylądku Fisterra

Pilgrims on Cape of Fisterra

 

 

NA KOŃCU KONTYNENTU

 

Do najdalej na zachód wysuniętych punktów Europy należy galicyjski przylądek Fisterra (hiszp. Cabo Finisterre, po łacinie wyrażenie finis terrae oznacza „koniec ziemi”, „koniec świata”). Jest on dla wielu punktem końcowym szlaku pielgrzymkowego nazywanego Drogą św. Jakuba (Camiño de Santiago, Camino de Santiago). Obecnie większość chrześcijan kończy swoją wędrówkę w Santiago de Compostela, są jednak i tacy, którzy docierają do tego dawnego końca świata. Pod stojącym tutaj krzyżem leżą buty, muszle i kamienie z liczbą przebytych kilometrów pozostawione przez pielgrzymów. Oprócz tego na przylądku znajduje się latarnia wybudowana w 1868 r. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na bezkresny ocean. W pobliskim miasteczku Fisterra warto zwiedzić Kościół Matki Boskiej Piaskowej (Igrexa de Santa María das Areas) z XII stulecia. Jego wnętrze zdobi ołtarz z rzeźbą Chrystusa z Fisterry (Santísimo Crísto de Fisterra).

 

Za przylądkiem, który stanowi fragment Wybrzeża Śmierci (Costa da Morte, Costa de la Muerte), aż do granicy z Portugalią rozciąga się region Rías Baixas (Rías Bajas). Podobnie jak w przypadku Rías Altas wypełniają go zatoczki, rozlewiska, wyspy i półwyspy. Jest tu jednak spokojniej, nie ma aż tylu klifów i można łatwiej dostać się do szerokich piaszczystych brzegów. Obok okolic Santiago de Compostela ten rejon uchodzi za najbardziej turystyczną część Galicji. Znajdują się w nim najładniejsze plaże, kurorty z licznymi hotelami i restauracjami. Dużą popularnością cieszy się Praia das Rodas w archipelagu Wysp Cíes (Illas Cíes), należących do Morsko-Lądowego Parku Narodowego Atlantyckich Wysp Galicji (Parque Nacional Marítimo-Terrestre das Illas Atlánticas de Galicia). Ma ona długość niemal 1,2 km, a oblewają ją krystalicznie czyste wody. Często otrzymuje też tytuł najpiękniejszej plaży na świecie według różnych rankingów (np. słynnego brytyjskiego dziennika The Guardian z lutego 2007 r.). Na wyspy Monteagudo i Faro regularnie kursują statki z miasta Vigo. Nie wolno zabierać ze sobą jednak zwierząt czy rowerów. Na archipelagu działają trzy restauracje i kemping. Najdłuższa w Galicji jest z kolei otoczona wydmami Praia de Carnota (ponad 7 km), położona ok. 40 km od przylądka Fisterra. W miejscowości Carnota znajduje się jeden z największych spichlerzy w regionie (hórreo galego). Budowla ma prawie 35 m długości i pochodzi z XVIII w. Tego rodzaju kamienne bądź drewniane magazyny są symbolem tej części Hiszpanii i nieodzownym elementem jej krajobrazu.

 

Do najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc na tym wybrzeżu zalicza się przede wszystkim Ribeira (Riveira). To nadmorskie miasto słynie z pobliskich przepięknych wydm (Dunas de Corrubedo) oraz lagun Carregal i Vixán. Mniej więcej 7 km stąd (w Oleiros) natkniemy się na pozostałości po grobowcu wzniesionym w okresie neolitu, w IV tysiącleciu p.n.e. (Dolmen de Axeitos). Dalej na północny wschód leży Rianxo (Rianjo) z plażami Torre (Praia da Torre) i As Cunchas (Praia das Cunchas). Miejscowość warto odwiedzić w połowie lipca w trakcie uroczystości ku czci Matki Boskiej z góry Karmel, patronki hiszpańskich rybaków i marynarzy. Z tej okazji odbywa się wówczas barwna morska procesja, w której uczestniczą kutry rybackie. Polecam również wybrać się na urozmaiconą degustacją wycieczkę statkiem do brzegów, gdzie zbiera się małże.

 

Do najbardziej turystycznych miasteczek w rejonie Rías Baixas należą O Grove (El Grove) i Sanxenxo (Sangenjo). To pierwsze słynie z październikowego festiwalu owoców morza – Festa do Marisco. Sanxenxo szczyci się klimatycznym nadmorskim deptakiem, wieloma restauracjami i hotelami. Między nimi rozciąga się znana plaża Lanzada (Praia da Lanzada), pokryta jasnym piaskiem i sąsiadująca z wydmami. Szczególnie cenią ją surferzy i windsurferzy.

 

W drodze do granicy z Portugalią mija się dwa duże galicyjskie miasta Pontevedra (prawie 85 tys. mieszkańców) i Vigo (300-tysięczne), ośrodki portowe i przemysłowe. Z pierwszego dostaniemy się statkiem na małą wyspę Ons (4,14 km² powierzchni), zamieszkaną przez ok. 80 osób, które trudnią się głównie zbieraniem jednych z najdroższych owoców morza, czyli skorupiaków nazywanych percebes. Według opinii wielu ekspertów podaje się tu najlepszą ośmiornicę w Galicji. W odległości ponad 25 km od Pontevedry znajduje się Parque Arqueolóxico da Arte Rupestre Campo Lameiro (PAAR) – park archeologiczny prezentujący sztukę naskalną. Podczas wizyty zwiedza się muzeum z bogatą ekspozycją, strefę z petroglifami i replikę wioski z epoki brązu.

 

Na koniec warto jeszcze wymienić dwie nadmorskie miejscowości. W Marín (między Pontevedrą i Vigo) funkcjonuje słynny targ rybny, na którym wiele sklepów i restauracji zaopatruje się w świeże owoce morza i ryby prosto z kutrów. A Guarda (La Guardia) leży przy granicy z Portugalią i ujściu najdłuższej galicyjskiej rzeki Miño (307,5-kilometrowej). Znajdują się koło niej dość dobrze zachowane pozostałości po celtyckiej osadzie – Castro de Santa Trega.

 

CYWILIZACJA I PRZYRODA

 

Po odwiedzeniu wybrzeża pora wyruszyć do wnętrza regionu. Najpierw udamy się z wizytą do 100-tysięcznego Lugo. Miasto założyli ok. 25 r. p.n.e. Rzymianie, choć najprawdopodobniej pierwszą wioskę na tych terenach zbudowali już Celtowie. Zachowały się w nim potężne mury obronne z czasów rzymskich o długości niemal 2,3 km (muralla romana de Lugo). Od 2000 r. widnieją one na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W historycznym centrum miasta warto zajrzeć do Katedry (Catedral de Santa María), której budowę rozpoczęto w XII stuleciu, Muzeum Lugo (Museo Provincial de Lugo) w dawnym Klasztorze św. Franciszka (Convento de San Francisco), pozostałości rzymskiego domu (Casa dos Mosaicos) i term z ok. 15 r. p.n.e. Niecałe 100 km na północny zachód od Lugo znajduje się Fragas do Eume, park naturalny stanowiący idealne miejsce dla miłośników dziewiczej natury. Za jego największy skarb uchodzi świetnie zachowany atlantycki wilgotny las strefy umiarkowanej. Obszar chroniony zajmuje ponad 9,1 tys. ha i rozciąga się wzdłuż rzeki Eume aż do jej ujścia do oceanu.

 

Inną przyrodniczą perełkę Galicji odkryjemy na południe od Lugo. Mowa o regionie Ribeira Sacra ze spektakularnymi kanionami rzek Miño, Sil i Cabe. W pobliżu rozsianych jest aż 18 klasztorów, które udostępniono do zwiedzania. Powstały one w okresie średniowiecza. Warto wybrać się na wycieczkę statkiem po tutejszych rzekach. Z pokładu podziwiać można m.in. rozległe winnice, które zakładane były na tym terenie już w czasach rzymskich. Produkowane tu doskonałe wino oznacza się chronioną nazwą pochodzenia (Denominación de Orixe Ribeira Sacra).

 

Trzecie najludniejsze galicyjskie miasto stanowi położone na południu niemal 110-tysięczne Ourense (Orense). Najważniejszą jego atrakcją są źródła termalne. W wielu miejscach można skorzystać z dobroczynnych kąpieli w leczniczych wodach. Na zainteresowanie zasługują szczególnie romańsko-gotycka Katedra św. Marcina z Tours (Catedral de San Martiño), zabudowania historycznego centrum miasta, odrestaurowane ruiny łaźni z czasów Rzymian, dawny XIV-wieczny Klasztor św. Franciszka (Claustro de San Francisco) i 370-metrowy most na rzece Miño (Ponte Maior lub Ponte Vella), odbudowany w 1230 r. z wykorzystaniem fragmentów rzymskich i używany do dziś jako przeprawa piesza. Leżąca w prowincji Ourense zabytkowa Ribadavia (5 tys. mieszkańców), nosząca krótko tytuł stolicy Królestwa Galicji w drugiej połowie XI stulecia za panowania Garcíi II (1042–1090), uchodzi za kolebkę win oznaczanych regionem pochodzenia Ribeiro (Denominación de Orixe Ribeiro). Organizuje się w niej festiwale tego szlachetnego trunku. W pierwszych miesiącach roku warto zawitać do miejscowości Xinzo de Limia (Ginzo de Limia) i Laza, gdzie odbywają się niezmiernie barwne fiesty karnawałowe.

 

Fragment potężnych rzymskich murów obronnych zachowanych w mieście Lugo

02-Roman Walls of Lugo

© TURISMO DE GALICIA

 

POD OPIEKĄ ŚWIĘTEGO

 

Santiago de Compostela swoją sławę celu licznych pielgrzymek zawdzięcza św. Jakubowi Apostołowi, który przybył na te ziemie, żeby ewangelizować ludność celtycką. Przyjmuje się, że po tym jak został ścięty w Jerozolimie, jego szczątki przewieziono do Galicji, lecz przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie je złożono. Zgodnie z tradycją dopiero w 813 r. eremita Pelagius odnalazł grobowiec ucznia Jezusa. Według legendy drogę do miejsca pochówku wskazały mu światła na niebie. Na grobie powstało sanktuarium, a wokół niego dość szybko zaczęło rozwijać się miasto. Budowla nie przetrwała jednak najazdu Arabów. Zburzono ją w 997 r. na polecenie Almanzora (938–1002), wezyra Hiszama II (Al-Hakama II), władcy kalifatu kordobańskiego.

 

Obecną Katedrę zaczęto wznosić w 1075 r. Od tego czasu Santiago de Compostela szybko zyskiwało sobie coraz większą popularność wśród pielgrzymujących chrześcijan. Świątynię konsekrowano w kwietniu 1211 r. W 1495 r. założono przy niej szkołę, przekształconą później w uniwersytet (Universidade de Santiago de Compostela – USC). Katedrę często przebudowywano w XVI–XVIII w. Od XVII stulecia św. Jakub Apostoł jest patronem Hiszpanii. Średniowieczna część miasta (cidade vella) w 1985 r. trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Słynna świątynia powstała jako budowla romańska, a z czasem została uzupełniona o gotyckie i barokowe elementy architektoniczne. Zdobią ją liczne dzieła sztuki, przede wszystkim kompozycje płaskorzeźb, takie jak Fasada Złotników (Fachada das Pratarías) na południowej elewacji czy Portyk Chwały (Pórtico da Gloria). Katedra imponuje swoimi rozmiarami. Ma cztery fasady, a największa z nich – zachodnia (Fachada do Obradoiro) – wychodzi na plac Warsztatu (Praza do Obradoiro). Można na niej podziwiać przedstawienia św. Jakuba Apostoła i jego dwóch uczniów. Poza tym od tej strony wznoszą się dwie wieże (o wysokości od 75 do 80 m), a do środka prowadzą dwa rzędy schodów. Inny skarb świątyni stanowi Botafumeiro – wielka kadzielnica (trybularz) z 1851 r. Wisi ona pod sklepieniem, na skrzyżowaniu naw. Do jej rozkołysania wciąż służy mechanizm pochodzący z 1604 r. Ogromne posrebrzane naczynie o wysokości 1,6 m wykonano ze stopu brązu i mosiądzu. Lina, na której jest podwieszone, ma długość 65 m, grubość 5 cm i wagę 90 kg. W trakcie mszy i nabożeństw kadzielnicę wprawia w ruch ośmiu mężczyzn, tzw. tiraboleiros. W architekturze historycznej części Santiago de Compostela mieszają się ze sobą style romański, gotycki i barokowy. Warto odwiedzić place: Quintana, Pratarías i Abastos, dawny Klasztor św. Marcina z Tours (Mosteiro de San Martiño Pinario, ufundowany w X i rozbudowany w XVI w.), szpital dla pielgrzymów z początku XVI stulecia (Hospital Real de Santiago de Compostela) czy kolegia: św. Hieronima (Colexio de San Xerome), św. Jakuba Mniejszego (Colexio de Santiago Alfeo) i San Clemente (Colexio Maior San Clemente, nazwane tak na cześć biskupa Juana de San Clemente).

 

Sławę miastu przyniosła także wspomniana Droga św. Jakuba, czyli szlak pielgrzymkowy wiodący do grobu ucznia Jezusa. Do Santiago de Compostela prowadzi wiele tras, najbardziej znana jest Droga Francuska – Camiño Francés(umieszczona w 1993 r. wraz z innymi szlakami północnej Hiszpanii na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Na taką wyprawę wybierają się ludzie z całego świata. Często wędrówka stanowi próbę zwyciężenia własnych słabości bądź okazję do głębszej refleksji nad życiem. Niektóre osoby wyruszają do miejsca pochówku apostoła z konkretną intencją, np. pragną prosić Boga o zdrowie czy wybaczenie. Poszczególne trasy oznaczone są znakami (muszlami św. Jakuba, symbolem pielgrzymów). Minimalny odcinek uznawany za przejście Drogi św. Jakuba wynosi 100 km pieszej wędrówki. Jeden ze szlaków, dość popularny wśród Hiszpanów, zaczyna się w zabytkowej miejscowości Sarria, położonej na południowy wschód od Lugo. Na nocleg można zatrzymać się w jednym z wielu schronisk zwanych albergue (za noc zapłacimy 6 euro) i hoteli o różnym standardzie (w okresie letnim lepiej dokonać wcześniejszej rezerwacji). Po przejściu każdego etapu należy podbić paszport pielgrzyma (zrobimy to np. w restauracjach i obiektach hotelowych). Dzięki temu otrzymamy później oficjalny certyfikat ukończenia wędrówki Drogą św. Jakuba. Wystawia go Biuro Przyjęcia Pielgrzyma (Oficina de Acogida al Peregrino) znajdujące się niedaleko Katedry w Santiago de Compostela.

 

UCZTA DLA PODNIEBIENIA

 

Bez wątpienia do największych atrakcji Galicji zalicza się jej kuchnia bazująca na świeżych rybach i owocach morza. Jednymi z najdroższych przysmaków są percebes, czyli kaczenice. Wysoką cenę tłumaczy fakt, że ich zbieranie, które odbywa się ręcznie, jest niezmiernie niebezpiecznym zajęciem. Trudniący się tym percebeiros często ryzykują swoje zdrowie i życie. Skorupiaki te rozwijają się przyczepione do skał. Aby się do nich dostać, zbieracze spuszczają się na linach z wysokich klifów i czekają na moment odpływu fali. Percebes przyrządza się bardzo łatwo – gotuje się je po prostu w osolonej wodzie.

 

Oprócz tego w tutejszych knajpkach podaje się homara europejskiego (lumbrigante lub bogavante azul), poławianego w Atlantyku w okolicach wybrzeży Galicji, Wysp Brytyjskich, Norwegii, Azorów czy Maroka. Serwuje się go po ugotowaniu, upieczeniu na grillu lub w zupie albo z ryżem. Popularnością cieszą się też trzy typy krabów: centola, nécora i boi de mar. Wrzuca się je do garnka z wodą z odrobiną soli. Mięso wyjada się z wnętrza pancerza. Zarówno kraby, jak i homary powinny być żywe przed przyrządzeniem. Dlatego warto ich spróbować właśnie w Galicji nad Oceanem Atlantyckim.

 

Poza najbardziej znanymi małżami w tym rejonie spożywa się jeszcze m.in. sercówki (cárdidos czy berberechos) oraz takie gatunki mięczaków jak ameixa babosa (almeja babosa), ameixa xaponesa (almeja japonica) i ameixa fina (almeja fina). Najwięcej kosztują te ostatnie, które są jednocześnie najbardziej poszukiwane. Podaje się je z winem, w sosie z pomidorami, z solą i cytryną (po ugotowaniu), w paelli albo zupie. W sklepach można również kupić małże w puszce. Na zainteresowanie smakoszy zasługują na pewno także ostrygi (ostras, jedzone po skropieniu jedynie sokiem z cytryny), zamburiñas (serwowane w cieście) i muszle św. Jakuba (vieiras, zapiekane w piekarniku). Na koniec nie wolno zapomnieć o małych delikatnych i smacznych krewetkach (camaróns), homarcach (cigalas, lagostinos), okładniczkach (navallas) i ośmiornicach. Danie polbo á feira (po hiszpańsku pulpo a la gallega, czyli ośmiornica po galicyjsku) to jeden z symboli Galicji.

 

Uzupełnienie posiłku z regionalnych produktów stanowią – oczywiście – wyśmienite lokalne wina, chronione znakiem pochodzenia z obszarów Monterrei, Rías Baixas, Ribeira Sacra, Ribeiro i Valdeorras. Do najbardziej znanych i cenionych szlachetnych trunków należą te wytwarzane z białej odmiany winorośli albariño. Jedno jest pewne – w Galicji czeka nas najprawdziwsza uczta, zarówno dla duszy, jak i ciała.

 

Kolumbia jest pasją

MICHAŁ DOMAŃSKI

 

Kolumbia jest przepięknym krajem wyróżniającym się niesamowitą różnorodnością etniczną i biologiczną, łączącym w sobie wszystkie atrakcje Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Co dziesiąty gatunek roślin i zwierząt żyjących na naszej planecie pochodzi właśnie stąd. To ziemia sympatycznych, gościnnych i przyjaznych ludzi oraz niepowtarzalnych krajobrazów. Pełna bogatej historii, kultury, niezwykłych karnawałów, barwnych świąt lokalnych i festiwali. To kraj słynący z wyśmienitej kawy i najpiękniejszych szmaragdów na świecie. Tutaj właśnie narodziła się słynna legenda o El Dorado i fikcyjna wioska Macondo stworzona przez Gabriela Márqueza. Kolumbia promuje się na całym świecie hasłem Colombia, el riesgo es que te quieras quedar, co oznacza Kolumbia, ryzyko jest takie, że będziesz chciał tu zostać. Kto miał szczęście odwiedzić ten cudowny kraj, wie, że to prawda...  

Więcej…